Grzegorz Hilarecki

88 milionów za klęskę słupskiego samorządu

Akwapark – większy, droższy i w stanie budowy z grożącymkatastrofą dachem. Miał być oddany w połowie 2012 roku... Fot. Archiwum Akwapark – większy, droższy i w stanie budowy z grożącym
katastrofą dachem. Miał być oddany w połowie 2012 roku...
Grzegorz Hilarecki

Dzisiaj Robert Biedroń ujawni „Białą księgę” w sprawie akwaparku. O budowie akwaparku i nieprawidłowościach na niej wiadomo już od lat z publikacji „Głosu” i raportu pokontrolnego NIK sprzed dwóch lat.

W 28. miesiącu prezydentury Roberta Biedronia w końcu mamy poznać „prawdę” o budowie Trzech Fal. Oficjalnie ujawniona zostanie „biała księga” przygotowana przez wynajętych przez ratusz prawników z Łodzi. Zapowiedział ją prezydent latem ubiegłego roku. Potem zapewniał, że dokument powstanie do końca ubiegłego roku.

Wszyscy ci, którzy spodziewają się wskazania z imienia i nazwiska winnych niepowodzenia budowy Trzech Fal, zawiodą się. Z księgi dowiemy się jednak, ile tak naprawdę kosztował akwapark. Już jest to 88 milionów (a miał na czysto kosztować miasto ok. 27 mln – po odliczeniu VAT i otrzymaniu unijnej dotacji). Tymczasem obiekt nie ma nawet porządnego dachu. A po dokończeniu jego budowy wyjdzie 110 milionów złotych, oczywiście na kredyt. A ten za Trzy Fale już spłacamy: same odsetki za ostatnie dwa lata przekroczyły 3,16 mln zł.

Interpelacje radnych, pytania stowarzyszeń oficjalnie zadane ratuszowi, ze wskazaniem, że przez dwa lata prezydent nie zrobił nic z inwestycją i rozliczeniem poprzednika, nie zostawiły wyboru. Na pozór sam fakt, że miasto na dokończenie Trzech Fal wyda jeszcze około 25 mln zł, w sumie więc obiekt będzie kosztował kasę miasta cztery razy więcej niż miał na początku, powinien być wystarczający, by materią zajęła się prokuratura.

O dokonanych na samej budowie błędach pisał „Głos”. Choćby o sprawie dróg przy Trzech Falach, które budowano nie na miejskiej działce i w konsekwencji miasto straciło dodatkowe miliony. Pisaliśmy też o dachu, który biegły określił jako bubel – trzeba go rozebrać i zutylizować. Tymczasem za ten dach zapłacono. Ale kwiatków związanych z inwestycją jest więcej. Choćby
słynne napełnienie niecek wodą przed wyborami w 2014 r. Za to też zapłacimy, bo od tego czasu biegła na nie gwarancja. Do tematu wrócimy.

Grzegorz Hilarecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.