Animalsi skontrolowali pseudohodowlę psów

Czytaj dalej
Fot. OTOZ Animals Słupsk
Monika Zacharzewska

Animalsi skontrolowali pseudohodowlę psów

Monika Zacharzewska

Inspektorzy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals w Słupsku skontrolowali nielegalną hodowlę yorków. Właścicielka psów wpadła, bo chciała znaleźć kupców nierodowodowych szczeniaków i ogłosiła to na portalu społecznościowym.

Inspektorzy dotarli też do osób planujących kupić od niej psiaki, by ostrzec je przed konsekwencjami. - Sprzedawanie psów bez rodowodu to przestępstwo w świetle ustawy o ochronie zwierząt - mówi Ewelina von Bredow, inspektorka OTOZ Animals w Słupsku. - To nie tylko nielegalne czerpanie korzyści finansowej, ale też rozmnażanie zwierząt, które mogą mieć poważne wady genetyczne. Inspektorzy wpadli na trop pseudohodowli przeszukując internet. Znaleźli ogłoszenie o tym, że słupszczanka ma do oddania dwa pieski.

Dalsze ich działania ujawniły, że psy są na sprzedaż. - Istniało też podejrzenie, że psy są rozmnażane kazirodczo, bo właścicielka suczki i szczeniaków nie potrafił wskazać ich ojca - mówi pani Ewelina. - W rozmowie z nami przyznała, że dwa szczeniaki już wcześniej sprzedała. Właścicielka nielegalnej hodowli po odwiedzinach inspektorów zobowiązała się, że nie sprzeda psów, a najwyżej odda je za darmo, bo na to prawo pozwala. Obiecała też, że wysterylizuje suczkę. Inspektorzy jednak zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Ponadto dotarli do osoby, która była zainteresowana kupnem szczeniaka.

- W takich wypadkach staramy się przestrzec potencjalnych kupców, bo na nich też ciąży odpowiedzialność karna - mówi Ewelina von Bredow. - To jednak nie jedyne ryzyko związane z kupowaniem psów bez potwierdzonego rodowodu. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo co wyroście z takiego nierodowodowego szczeniaka. No i może on być obciążony poważnymi wadami genetycznymi, co dla nowego właściciela będzie wiązać się z ogromnymi nakładami na leczenie zwierzęcia. Bywały też przypadki, że osoby które kupiły psy z nielegalnych hodowli, potem zwiedzone, porzucały je.

Monika Zacharzewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.