Czarni Słupsk. Czy klub się podniesie? [analiza, komentarz]

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Capar
Krzysztof Nałęcz

Czarni Słupsk. Czy klub się podniesie? [analiza, komentarz]

Krzysztof Nałęcz

Andrzej Twardowski ponownie wybrany prezesem Słupskiego Towarzystwa Koszykówki SSA.

Jak już poinformowaliśmy w piątek, Adam Prabucki, prezesujący Czarnym Słupsk od marca 2017 roku, złożył rezygnację. Na stanowisko prezesa klubu wraca Andrzej Twardowski. Ta decyzja wypływa z fatalnego organizacyjnie sezonu klubu. Chyba najgorszego od jego reaktywacji w 2002 roku. Dymisję Prabuckiego, motywowaną względami osobistymi, w piątek po południu przyjęło walne zgromadzenie udziałowców Słupskiego Towarzystwa Koszykówki Sportowa Spółka Akcyjna, zarządzające klubem. Chwilę później stanowisko prezesa walne zgromadzenie powierzyło ponownie Twardowskiemu. Wycofanie się w maju koncernu Energa ze sponsorowania strategicznego bardzo poważnie zagroziło dalszemu bytowi klubu i jego startowi w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W lutym, zgodnie z sugestią sponsora, Twardowski wycofał się z funkcji prezesa w związku z nieprawidłowościami finansowymi, które sprokurować miał menadżer sportowy klubu Marcin S. Ostatecznie sponsoringu Energi nie udało się utrzymać, a nowy prezes miał kłopoty z przygotowaniem budżetu na nowy sezon. W tych okolicznościach obradowało walne zgromadzenie, w którym największym udziałowcem (41 proc.) jest Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy. Pozostali udziałowcy są rozproszeni (m.in. 10 proc. ma sam Twardowski).

- Walczymy o utrzymanie klubu. Ta walka nie jest zakończona, a zgłoszenie zespołu do rozgrywek nie jest przesądzone. W ostatnich tygodniach przeprowadziłem wiele rozmów biznesowych, które dają przynajmniej taką nadzieję - powiedział po wyborze „Głosowi” Andrzej Twardowski.

Jak to było

To co wyniknęło z piątkowego walnego zgromadzenia, było tylko finałem o wiele ważniejszego spotkania rady nadzorczej spółki, które odbyło się 10 dni wcześniej. To na tym spotkaniu prezes Prabucki przyznał (wspomagany przez udziałowca i członka rady nadzorczej prezesa firmy Matbet Jerzego Gierzyńskiego), że do tego momentu nie udało mu się zgromadzić żadnych środków do budżetu na przyszły sezon. Chodziło o konkretne deklaracje finansowe sponsorów. Przystępując do rozgrywek PLK, klub musi się wykazać minimum 2-milionowym budżetem. Około połowa potrzebnej kwoty to efekt już posiadanych umów oraz przyszłych wpływów z biletów i pieniędzy przekazywanych przez miasto (500 tys. zł). Jednak aby budżet był dopięty, potrzeba jeszcze co najmniej miliona złotych. Tu prezes Prabucki okazał się całkowicie bezradny, co przyznał.

Dla piątkowego walnego zgromadzenia ważne było jednocześnie, że Twardowski przekonywał, że w ostatnim miesiącu odbył kilkadziesiąt spotkań biznesowych i ma wstępne deklaracje pozyskania pieniędzy. W tej sytuacji przyjęto rezygnację Prabuckiego. Ten mimo podsiadania dwuletniej gwarantowanej umowy przystał na wypłatę odprawy (nieoficjalnie mówi się o odprawie sześciomiesięcznej).

Kim jest Twardowski

Twardowski wraca więc do klubu i wydaje się to być jedynym możliwym rozwiązaniem w obecnej fatalnej sytuacji. Kim jest bowiem Andrzej Twardowski? W największym uproszczeniu to lobbysta na rzecz biznesu. Na Zachodzie jest to profesja jak każda inna i ceniona w przypadku osób skutecznych. W Polsce otoczona jest nieufnością i dystansem. Lob­bowanie to m.in. działanie na rzecz idei biznesowych, powstawania korzystny rozwiązań dla nich i decyzji. Prezes Twardowski jest także doradcą biznesowym - kojarzy przedsiębiorców, ułatwia ścieżki dotarcia w kontaktach międzybranżowych.

Te umiejętności nawiązywania relacji i zdobywania kontaktów umożliwiają mu pozyskiwanie sponsorów i partnerów dla klubu. To właśnie umiejętności lobbystyczne pozwoliły funkcjonować słupskiemu klubowi przez 15 lat, a przez ostatnią dekadę nawet z dużymi sukcesami, które nie stały się udziałem innych klubów koszykarskich o podobnym potencjale finansowym. Pewnego lutowego poranka 2017 roku zadzwonił do mnie jeden z działaczy słupskiego PiS, aby podzielić się „hitową” informacją, że Energa utrzyma sponsorowanie Czarnych, jeśli Twardowski zrezygnuje. Uzupełnił wówczas wywód stwierdzeniem: nie ma ludzi niezastąpionych. To rzeczywiście znana prawda, czego żywym i dobitnym przykładem jest… Jarosław Kaczyński. Mówiąc poważniej, Słupsk ma tę specyfikę, że w rachitycznym już obecnie w tym mieście sporcie profesjonalnym jest sporo osób, które mają mnóstwo pomysłów na wydawanie pieniędzy. Natomiast w ogóle nie ma takich, którzy potrafią te pieniądze pozyskiwać. Jednym z niewielu pozostaje Andrzej Twardowski. Jakkolwiek go krytykować i jakkolwiek krytyka ta byłaby słuszna za to, co zdarzyło się w klubie, należy pamiętać, że poza Energą z Czarnymi Słupsk współpracuje, a także ich sponsoruje 60 podmiotów. Wiele z tych umów jest podpisanych na dwa, trzy lata. Wszystkie bez wyjątku podpisał Twardowski.

Wkracza negocjatorka

W styczniu 2017 posłanka PiS Jolanta Szczypińska zwołała konferencję prasową, zanie­pokojna nieprawidłowościami w klubie, który korzysta z publicznych środków. Przedstawiła się jako negocjatorka, która ma zapobiec odejściu sponsora od Czarnych. Sytuacja ta całkowicie zaskoczyła klub, który niedługo wcześniej przedstawił Enerdze plan wyjścia z kryzysu wizerunkowego. Zatrudnił nawet specjalistyczną firmę z Trójmiasta od naprawy wizerunku. Plan ten Energa zaakceptowała i... nagle odcięła się od tego.

W lutym w Enerdze odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli: wicedyrektor marketingu Energi Nikodem Rachoń (brat znanego dziennikarza TVP Info Michała), przedstawiciel głównego udziałowca Czarnych kancelarii Chałas i Wspólnicy i posłanka Szczypińska. Na tym spotkaniu ustalono, że odejście prezesa Twardowskiego spowoduje utrzymanie sponsoringu. Ten więc złożył dymisję i niedługo później prezesem został Adam Prabucki. Wciąż aktywny trener koszykarski, ale bez większego doświadczenia w zarządzaniu. Zwłaszcza teraz, po jego odejściu pojawiła się i jest lansowana teoria, że był on tzw. słupem, czyli osobą podstawioną na moment kryzysu, a zdenerwowana tym Energa wycofała się. Teoria ta nie wytrzymuje krytyki z kilku powodów. Po pierwsze, Adam Prabucki miał ciche poparcie PiS, które wychodził sobie u pomorskiego posła tej partii Jana Kla­witera, a czego nie mieli inni planujący kandydowanie na prezesa. Po drugie, prezes Prabucki postawił warunek dwuletniego gwarantowanego zatrudnienia na umowę o pracę, co skutecznie blokowałoby jego usunięcie w przyszłości. Dlaczego akurat dwuletniego? Bo na taki okres obowiązywać miała jeszcze podpisana w sierpniu poprzedniego roku trzyletnia umowa sponsorska Energa - Czarni. Sytuacja miała też zabawne okoliczności. Jeszcze w kwietniu prezes Prabucki i trener Mirosław Lisztwan przybyli do biura poselskiego Jolanty Szczypińskiej z wielkim bukietem kwiatów „w podzięce za ratunek”. Okazał się on iluzją. 9 maja, tuż po wielkim sukcesie, jakim była wygrana Czarnych w pierwszym meczu play off we Włocławku z Anwilem, koncern wypowiedział Czarnym umowę. Samo w sobie to jest ciekawe. Wy powiedzenie nie zawiera bowiem żadnych odniesień do strat wizerunkowych po aferze, o których mówił wcześniej. W ogóle nie ma odniesień. Wykorzystuje po prostu klauzulę o możliwości wypowiedzenia umowy bez uzasadnienia. Bardzo słusznie z prawnego punktu widzenia. Gdyby klub wystąpił do sądu w sprawie zerwania umowy, takie poważne straty trzeba by udowodnić, co nie byłoby łatwe.

Tymczasem od stycznia śledztwo w sprawie nieprawidłowości Czarnych posunęło się o tyle do przodu, że klub otrzymał w nim status instytucji pokrzywdzonej, a Marcinowi S. postawiono zarzuty fałszowania dokumentacji, zastrzegając, że czynności wyjaśniające trwają nadal.

Zmiany w klubie
Rezygnując, prezes Prabucki zachował się dość odpowiedzialnie. Świadomy swojej bez­radności w pozyskiwaniu sponsorów, zadowolił się odprawą. Inna sprawa, że alternatywą była niemal pewna już upadłość klubu, wycofanie się z rozgrywek i w konsekwencji - żadnych szans na pieniądze jakiekolwiek. Do tego najprawdopodobniej Adam Prabucki nie powróci na swoje dawne stanowisko pracy w Baskecie 90 Gdynia.

Co dalej z Czarnymi

Klub ma nadal sporo kłopotów. Start w rozgrywkach nowego sezonu nie jest przesądzony. Potrzebni są jeszcze sponsorzy na co najmniej 500 tys. zł. Szykuje się jeszcze prawdopodobnie spór z Ene­rgą, która nieoficjalnie dała już do zrozumienia, że 9 czerwca zakończyła finansowanie klubu. Wg Czarnych rozliczenie sezonu 2016/2017 obejmuje jeszcze dwie transze finansowe - lipcową i wrześniową, na kwotę przekraczającą 500 tys. zł. Niewykluczone, że sprawa skończy się w sądzie.

Do tego dochodzą spory kontraktowe. Znany już z Jarosławem Mokrosem o wypłatę wynagrodzenia w okresie kontuzji, której doznał na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Mokros sprawę skierował na forum europejskiej organizacji BAT. Do BAT-u swoje roszczenia wobec Czarnych skierowali też były trener Donaldas Kairys i koszykarz Marek Zywert. To m.in. właśnie te dwa kontrakty stały się powodem postawienia zarzutów Marcinowi S., gdyż zawierają sfałszowany przez niego podpis.

Kibice na ratunek

Tymczasem trwa społeczna zbiórka pieniędzy na ratowanie klubu. Trudno ocenić szeroko zakrojoną w społeczności kibiców akcję, która dotarła do półmetku. Zebrano 60 tys. złotych, co jest sumą sporą, ale jednocześnie połową założonego celu, który na tym etapie powinien wynieść ok. 95 tys. Sporo więc też brakuje, aby zakończyła się ona całkowicie założonym celem - 190 tys. zł.
Po wyborze na prezesa Andrzej Twardowski powiedział, że w tej chwili zajmował się będzie dwiema rzeczami. Przygotowaniem do procesu licencyjnego w PLK oraz intensywną pracą nad dopięciem budżetu. Jak wyjaśnił, do momentu uzyskania licencji żadne ruchy kadrowe nie będą wykonywane.

- Nie będziemy zaciągać nowych zobowiązań, nie mając na nie pokrycia w budżecie - mówi prezes. - Ewentualna więc budowa składu rozpocznie się dopiero po 15 lipca, po zakończeniu weryfikacji zespołu na sezon 2017/2018. Później pomyślimy nawet o powiększeniu budżetu.

Czarni Słupsk. Czy klub się podniesie? [analiza, komentarz]
Łukasz Capar Na zdjęciu Andrzej Twardowski i Grzegorz Schetyna podczas jednego w meczów półfinałowych Czarnych Słupsk z Polskim Cukrem w Toruniu. Szef Platformy Obywatelskiej zna środowisko koszykarskie z okresu prezesowania przez niego WKS Śląsk Wrocław w czasie jego wielkich sukcesów w latach 90. W okresie zamieszania wokół Czarnych Słupsk TVP Info poprzez swojego słupskiego korespondenta podało informację, że Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza wątek ustawiania w przeszłości wyników meczów koszykówki i roli w tym procederze Grzegorza Schetyny i Andrzeja Twardowskiego. Zwróciliśmy się w tej sprawie do CBA. Jak przekazał „Głosowi” rzecznik biura, w CBA nigdy nie toczyło się i nie toczy na żadnym etapie postępowanie w sprawie związanej z ustawianiem meczów koszykówki i udziału w tym Twardowskiego i Schetyny. (kan)
Krzysztof Nałęcz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.