Dorota zaginęła tuż po wyjściu od męża, z którym się rozwodziła. Od czterech lat nie ma po niej żadnego śladu

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Norbert Kowalski

Dorota zaginęła tuż po wyjściu od męża, z którym się rozwodziła. Od czterech lat nie ma po niej żadnego śladu

Norbert Kowalski

Prawie cztery lata temu Dorota wyszła z domu swojego męża Błażeja, z którym była w trakcie rozwodu. Od tamtej pory wszelki słuch po niej zaginął i do dziś nie wiadomo, co się z nią stało. Chociaż śledczy brali pod uwagę, że za zaginięciem kobiety może stać jej mąż, nie znaleźli na to żadnych dowodów. Tymczasem Błażej w przeszłości został skazany za naruszenie nietykalności osobistej żony. A teraz odpowiada przed sądem za groźby, które miał wobec niej kierować.

17 grudnia 2016 roku, niewielka miejscowość Wszembórz w powiecie wrzesińskim. 29-letnia ówcześnie Dorota przejechała do mieszkania swojego męża, z którym była w trakcie rozwodu. Kobieta walczyła w sądzie, by dwaj synowie i córka zamieszkały z nią, a rozwód był wyłącznie z winy męża.

Zobacz również: Najgłośniejsze sprawy kryminalne w Wielkopolsce

Tamtego dnia kobieta chciała zobaczyć się ze swoimi dziećmi. Chociaż były one pod opieką męża, to miała prawa do widzeń z nimi. Jak twierdził potem mąż kobiety, dzieci akurat nie było w domu. Z tego powodu 29-latka miała szybko wyjść. Co się stało potem? Tego do dziś nie ustalono, zaś wszelki ślad po kobiecie całkowicie się urwał.

Policja przekopała podwórko jej męża. Do słoików zabrała popiół z ogniska, które po jej zniknięciu zapłonęło pod domem. Badała, czy są w nim szczątki kobiety. Sprawdzała też komputery Błażeja B., by dowiedzieć się, czy szukał w internecie, jak popełnić zbrodnię doskonałą. Ciała Doroty nie znaleziono. Podobnie jak dowodów, które mogłyby świadczyć o tym, że za zaginięciem kobiety stoi Błażej. Z kolei sam mężczyzna w przeszłości przekonywał nas, że nie skrzywdził swojej żony. Spekulował, że być może Dorota wsiadła do kogoś „na stopa” i ta osoba zrobiła jej krzywdę.

Błażej skazany po uderzeniu żony. Dorota też była oskarżona

Dorota była w związku ze swoim mężem (o 20 lat starszym od niej) już od kilkunastu lat. Poznała go, gdy była uczennicą zawodówki, a mężczyzna rozwodził się w tym czasie ze swoją pierwszą żoną. Podobno zabrał ją „na stopa”. Jako nastolatka zaszła z nim w pierwszą ciążę (Błażej miał już dwoje dorastających dzieci z poprzedniego małżeństwa). Zawodówki nie skończyła, pracy nie podjęła, zamieszkała u Błażeja we Wszemborzu.

Zobacz też: Beata z Poznania zaginęła bez śladu, będąc w ciąży. Po 16 latach nie rozwiązano zagadki jej zniknięcia. Tajemnicę do grobu zabrał jej mąż?

Z relacji bliskich Doroty wynikało, że kobieta już od dłuższego czasu miała napięte stosunki ze swoim mężem. Niejednokrotnie miało dochodzić do kłótni, szarpanin czy gróźb. Jeszcze w listopadzie 2016 roku poznański sąd skazał męża kobiety za naruszenie nietykalności osobistej Doroty, chociaż on sam przekonywał, że nie uderzył swojej żony. Do awantury doszło w 2015 roku.

W tym samym procesie Dorota też została oskarżona przez swojego męża o naruszenie jego nietykalności osobistej. Sąd rejonowy jednak ją uniewinnił. Z kolei w kwietniu 2017 roku Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok skazujący męża kobiety za uszkodzenie jej ciała.

Co było przyczyną gwałtownej awantury? Jak wskazał w wyroku Sąd Okręgowy, w 2015 roku Błażej przywiózł troje ich dzieci do poznańskiego mieszkania Doroty na widzenie z mamą. Mężczyzna zdenerwował się tym, że w mieszkaniu przebywał również siostrzeniec jego żony. A nie powinno go być, bo z postanowienia sądu wynikać miało, że spotkania Doroty z dziećmi odbywają się bez udziału osób trzecich. W efekcie Błażej chciał natychmiast przerwać spotkanie i zabrać dzieci, ale sprzeciwiła się temu Dorota.

Zobacz także: Głośne zabójstwa, niewyjaśnione zbrodnie i tajemnicze zniknięcia. Kryminalny Poznań z lat 90. nadal kryje wiele zagadek. Jakich?

- Zamiast spokojnie poprosić siostrzeńca o opuszczenie mieszkania, oskarżony się zdenerwował. To, że uderzył żonę, nie ulega wątpliwości, zrobił to w obecności siostrzeńca Doroty. Jej obrażenia były również widoczne podczas wizyty policji, którą wezwała oraz podczas późniejszej obdukcji – uzasadniał wyrok sędzia.

Jednocześnie Sąd Okręgowy podkreślił, że zarzuty Błażeja pod adresem żony powinny zostać ponownie ocenione przez sąd pierwszej instancji. Bo ten, uniewinniając ją od zarzutu naruszenia nietykalności męża, popadł w sprzeczność. Sama Dorota przyznała bowiem, że szarpała męża.

Skazany za uderzenie żony i oskarżony o groźby

Sprawa dotycząca naruszenia nietykalności osobistej nie była jedyną, która trafiła do sądu. Pod koniec lutego 2019 roku poznańska prokuratura skierowała do sądu rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce akt oskarżenia przeciwko mężowi Doroty dotyczący kierowania gróźb karalnych

– Zgodnie z aktem oskarżenia, mężczyzna miał od połowy 2015 do grudnia 2016 roku grozić Dorocie skrzywdzeniem jej najbliższych, w tym siostry

– mówi mecenas Jakub Antkowiak, pełnomocnik rodziny Doroty. Głównym dowodem mają być nagrania, które Dorota zrobiła jeszcze przed swoim zaginięciem. Podobno słychać na nich, jak mężczyzna grozi jej skrzywdzeniem bliskich.

Początkowo wydawało się, że proces będzie toczył się przed sądem we Wrześni. Taką decyzję podjął sąd w Poznaniu uznając, że sąd we Wrześni będzie właściwym miejscowo do rozpoznania tej sprawy. Zażalenie na taką decyzję poznańskiego sądu złożył jednak adwokat Jakub Antkowiak.

– Ze strony rodziny pani Doroty istnieją zastrzeżenia dotyczące sądu we Wrześni tym bardziej, że w przeszłości tamtejszy sąd umarzał już sprawy związane z panią Dorotą. Dlatego też złożyliśmy zażalenie na decyzję sądu rejonowego w Poznaniu – wyjaśniał mecenas Jakub Antkowiak. Ostatecznie sąd podjął decyzję, że sprawa będzie toczyła się jednak w Poznaniu.

Proces Błażeja B. miał ruszyć w lipcu 2019 roku. Wtedy jednak rozprawa została odroczona, bo sam oskarżony... był na urlopie. Ostateczne sprawa ruszyła we wrześniu 2019 roku. Błażej B. przekonywał wtedy, że jest niewinny, nigdy nikomu nie groził i nie zrobił krzywdy.

– To ja byłem ofiarą a nie pani Sz. (siostra Doroty – dod. red.). To ona mi groziła i spełniła swoje groźby. Jak obiecała, zniszczyła moją rodzinę. To ja bałem się o swoje dzieci i rodzinę. Moje dzieci miały robione zdjęcia przez ludzi w ciemnych okularach, do tego doszła fala donosów do różnych urzędów, które mnie opluwały – mówił w sądzie Błażej B.

Po wyjściu z sali rozpraw, w rozmowie z nami, dodawał, że groźby, które siostra Doroty miała wobec niego kierować, miały mieć miejsce jeszcze zanim pojawiły się groźby, który on miał kierować do swojej żony.

– Zgłaszałem te groźby do prokuratury, ale sprawa była umarzana

– mówił Błażej B.

„Ich związek się psuł. Błażej jest osobą agresywną”

Zupełnie inaczej całą sprawę przedstawiali bliscy Doroty, w tym jej siostrzeńcy, którzy również zeznawali na jednej z rozpraw. – Ciotka jeździła w weekendy na spotkania z dziećmi. Kiedy przyjeżdżała, to opowiadała jak było i jak jej mąż zachowywał się w stosunku do niej. Nagrywała te widzenia i słyszałem te nagrania. Były na nich groźby w stosunku do nas, osób, które pomagały ciotce. Błażej mówił, że wynajmie Ukraińców, bo zrobią wszystko za pieniądze, wydłubie mamie oczy, a my będziemy kalekami – zeznawał Krystian Sz., jeden z siostrzeńców Doroty.

– Z nagrań dowiedziałem się, że Błażej groził mi i mojej rodzinie, że będziemy mieli obcięte nogi i uszy. Obawiałem się tych gróźb. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak Błażej krzyczał na Dorotę i ją wyzywał. Od 2015 roku ich związek się psuł. Błażej jest osobą agresywną, despotyczną, nie lubi sprzeciwu – to z kolei słowa Damiana Sz., kolejnego siostrzeńca zaginionej Doroty.

Ponadto nastolatek zeznawał, że kiedy usłyszał nagrania z groźbami, nie obawiał się ich, lecz teraz jest zupełnie inaczej. – Po tym

jak ciotka zaginęła, to wszyscy się obawiamy – mówił.

Jednocześnie wspominał sytuację, w której Błażej miał dusić Dorotę.

– Byłem wtedy w tym pokoju. Pamiętam do dziś jak wujek zaczął ciotkę dusić. Wstałem, krzyknąłem i ją puścił

– zeznawał Krystian Sz.

I dodawał: – Na początku wobec mnie zachowywał się normalnie. Ale kiedy się postawiłem, to stał się agresywny. Kiedyś pożyczyłem cioci telefon, a wujek jej go zabrał. Przyjechałem do niego go odebrać, to wyleciał na mnie z pięściami.

Proces Błażeja B. wciąż trwa. Tego, co stało się z Dorotą prawie cztery lata temu, nie wyjaśniono do dzisiaj.

Czytaj więcej o sprawie:

-------------------------
Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Norbert Kowalski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.