Edwin Milewski: Ludzi w pracy nie można zastraszać

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Maryla Pawlak-Żalikowska

Edwin Milewski: Ludzi w pracy nie można zastraszać

Maryla Pawlak-Żalikowska

Naklejane na drzewa i słupy ogłoszenia o pożyczkach nie tylko zaśmiecają nasze otoczenie, ale i branżę – ocenia Edwin Milewski, założyciel spółki Aventus Group w Białymstoku. Zaczynał działalność w akademiku, dziś zatrudnia pół setki ludzi. I chce, by to było dla nich dobre miejsce pracy.

Firma powstała w 2012 roku. Założył ją Edwin Milewski, jeszcze na studiach, na wydziale ekonomii i zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku. Pierwszą siedzibą firmy był… pokój w akademiku. – Akurat był trend do rozwijania pożyczek przez Internet. Dostałem ofertę, żeby zająć się tym na naszym rynku.

Propozycja padła ze strony Litwinów – z międzynarodowej grupy Aventus Capital. To firma należąca do holdingu Aventus Capital Group, który powstał w 2009 roku i ruszył z ekspansją na rynki zagraniczne – na Łotwie, w Czechach, potem w Gruzji.
W Edwinie Milewskim Litwini znaleźli świetnego realizatora swoich zamysłów – bo trafili na studenta, który nie tylko miał nieźle poukładane w głowie pod względem merytorycznym, ale jeszcze w dodatku bardzo aktywnego, chcącego rozkręcić własny biznes. I na koniec – znającego ich kraj i biegle władającego językiem litewskim – bo pochodzącego z Litwy, urodzonego w Wilnie. Żeby jeszcze postawić kropkę nad i – mającego za sobą praktykę pracy w banku i działalność we wspólnym polsko-litewskim projekcie Fundacji Biebrzańskiej.

Laptop i pokój w akademiku

Uznaliśmy z partnerami z Aventusa, że w Polsce jest perspektywa na tego typu działalność. Wiele razy zadawano mi potem pytanie, czemu zabraliśmy się za nią w Białymstoku, a nie Warszawie – przyznaje Edwin Milewski. – Powodów jest kilka. W stolicy Podlasia mamy bardzo dobre uczelnie wyższe, a to świetne zaplecze kadrowe i od siedziby firmy matki dzieli na tylko ok. 300 km. To żadna odległość. Jesteśmy spółką z o.o., mamy własny kapitał, ale głównym udziałowcem jest Aventus Capital. Także koszty prowadzenia tu biznesu są niższe, niż w Poznaniu czy Warszawie. A przecież klienci do nas nie przychodzą… To jest biznes oparty na usłudze online, więc lokalizacja jest czynnikiem wtórnym w kontekście pozyskiwania klienta.

I tak zbiegło się w czasie, że z jednej strony litewski inwestor miał kapitał, ale nie znał polskiego rynku, a z drugiej Edwin Milewski nie dysponował kapitałem, ale miał wiedzę o polskich realiach, naszej mentalności. W pokoju w akademiku, na ostatnim roku studiów, zbudował też biznes plan, który przemówił do przedstawicieli Aventusa i po długich rozmowach przekonał litewską firmę, że to właśnie on jest najlepszym z kilku kandydatów, do jakich zwrócili się w Polsce.

Miał swój laptop do pracy i 30 tysięcy złotych od inwestora na początek. – Ja nie miałem takich pieniędzy, ale dzięki Litwinom miałem od czego zacząć – śmieje się Edwin Milewski. – Tym bardziej że widziałem, że ludzie robią taki interes z sukcesem w innych państwach.

Założona w Białymstoku spółka-córka Aventus Capital nazywała się Mała Pożyczka (nazwa zmieniła się dopiero w tym roku). Od Litwinów Edwin Milewski dostał tzw. soft produkt, który miał po swojemu rozwinąć. I rozwinął najpierw w serwis Pożyczka Plus, a dwa lata później w markę SMART Pożyczka.

– Miałem partnerów do współpracy na Litwie do rozwijania systemu działania firmy. Ale wszystkie formalności związane z jej powołaniem do życia załatwiałem sam – opowiada Edwin Milewski. Pracował nad tym, żeby portal był bardziej przyjazny funkcjonalnie i graficznie. Potem pojawił się pierwszy, drugi, trzeci klient i konieczność rozbudowy zespołu. Firma pożegnała się z akademikiem, na kilka lat przeniosła się na Składową. – Ważne było, że inwestor nie zabierał nam od razu zarobionych pieniędzy, tylko pozwalał reinwestować – opowiada założyciel Małej Pożyczki.

Wygodnie, rzetelnie, pod kontrolą

Przedsiębiorca nie ukrywa, że czasem go boli, gdy taka firma jak jego wrzucana jest do jednego worka z innymi biznesami działającymi na rynku pożyczek pozabankowych. – Są firmy działające offline, chodzące do klientów. Są takie jak my, pracujące przez Internet. A są ci typowi „lichwiarze” reklamujący się na drzewach, słupach, działający poza jakąkolwiek kontrolą. Nie ma w nich praktycznie żadnej weryfikacji możliwości klienta. Zaśmiecają i miasto, i branżę. A ludzie jednak z tego korzystają, co nas boli – nie ukrywa przedsiębiorca, którego firma została uznana za Firmę Pożyczkową Roku 2016 przez Centralne Biuro Certyfikacji Krajowej w Polsce. – My płacimy podatki, zatrudniamy wszystkich ludzi na umowy o pracę. Nie zalegamy i nigdy nie zalegaliśmy ze składkami ZUS. Płacimy tyle, że właśnie podczas kontroli pracownik ZUS dziwił się: Takie płace w Białymstoku? Nie chcemy być wrzucani do jednego worka z „chwilówkami” ze słupa.

Edwin Milewski podkreśla, że jego firma ma podpisane umowy o dobrych praktykach ze Związkiem Firm Pożyczkowych, z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zapytany, czemu zawdzięcza sukces pozwalający m.in. na zatrudnienie ponad 50 osób i jeszcze szuka ludzi do pracy, Edwin Milewski odpowiada, że najważniejszym czynnikiem jest wygoda przeprowadzanych transakcji.

– Człowiek, siedzący w domu przed komputerem, nie czuje się skrępowany, gdy pożycza 1000 złotych. Widzi, jaka jest u nas prowizja. Musi zaakceptować regulamin. Wszystko ma jasno opisane i wie, że podlegamy kontroli. Na decyzję czeka 15 do 20 minut – tłumaczy.

Ponad 50 osób pracujących w firmie to między innymi ludzie, których zadaniem jest szybka weryfikacja zdolności kredytowej klienta. Edwin Milewski odrzuca sugestię, że przedsiębiorstwo może być zainteresowane niewypłacalnością klienta, żeby np. wejść na jego majątek. – To nie na tym polega. Nasi inwestorzy zainteresowani są rzetelnymi klientami, którzy mogą spłacić swoje długi, bo tylko w ten sposób szybko odzyskujemy zainwestowany kapitał. My przecież nie mamy tu depozytów. Nie pobieramy także prowizji za obsługę pożyczającego przez agenta, bo agenci od nas nigdzie nie jeżdżą.

– Gdy nasz klient czeka te 15 minut na decyzję, nasi ludzie uruchamiają wszelkie mechanizmy, żeby sprawdzić jego możliwości pożyczkowe – dodaje Edwin Milewski. – Jeszcze niedawno w Polsce nie było tak wysokich technologii, które to umożliwiały. Nawet gdy odrzucimy jego prośbę, informujemy dlaczego. Odrzucamy mniej więcej jedną trzecią wniosków.

Pracownik w Białymstoku
 nie musi być tani

W białostockim Aventusie pracują ludzie z różnych miast regionu. Większość to młodzi, którzy szybko wchodzą w tajniki stosowanych tu technologii. Po prawie, informatyce, matematyce na białostockich uczelniach. Są nawet osoby po Uniwersytecie Medycznym. Jest tu dział prawny, własna księgowość, marketing. Potężna grupa prowadząca obsługę klientów mailem, telefonicznie, za pośrednictwem czatu i kolejna weryfikująca wnioski przy wykorzystaniu wszelkich możliwych baz dostępnych na rynku. – Aventus praktycznie nie korzysta z obsługi firm zewnętrznych - precyzuje Edwin Milewski.

Od marca ubiegłego roku firma dwukrotnie zwiększyła zatrudnienie. W końcu tego roku wielkość zespołu ma sięgnąć 60 osób. Pracują na dwie zmiany – część obsługuje infolinię do godz. 21.

Jak w firmach tzw. branż kreatywnych, w najnowszej, przeszklonej siedzibie spółki przy ulicy Wyszyńskiego (niedaleko dworca PKS) jest pokój, gdzie można się zresetować na fotelu masującym czy grając np. w piłkarzyki (co one w sobie mają, że są tak popularnymi odstresowaczami?). Na ścianach wiszą zdjęcia, które utrwaliły wiele sympatycznych sytuacji ze spotkań integracyjnych w międzynarodowym gronie. – Jesteśmy częścią międzynarodowej grupy, która potrafi docenić klasę naszych menedżerów. Liczy się skuteczność ich pracy dla firmy. Nie ma zasady, że skoro to Białystok, to ma być tani pracownik. My inwestujemy w pracownika, szkolimy go. Nie jesteśmy zainteresowani, żeby nam podkupiono dobrego fachowca – zapewnia Edwin Milewski. – Chcemy, żeby pracownicy dobrze się tu czuli i wiedzieli u nas możliwość rozwoju. Ludzi w pracy nie trzeba zastraszać, tylko motywować – dodaje z przekonaniem.

Litwa nie jest jedynym krajem nadbałtyckim, który prowadzi ekspansje na polskim rynku pożyczkowym. Tuzami tej branży są także Finlandia, Estonia i Łotwa. Analitycy finansowi tłumaczą ten fakt przede wszystkim korzystnym otoczeniem prawnym dla tej branży w wymienionych państwach.

Białostocka firma Aventus Group, dawniej Mała Pożyczka (spółka córka litewskiej Aventus Capital) wyróżniona została tytułem Instytucja Pożyczkowa Roku 2016. Niezależna kapituła Konkursu Centralnego Biura Certyfikacji Krajowej doceniła przede wszystkim uczciwość firmy w kontaktach z klientami, a także przejrzyste, wiarygodne oraz w pełni bezpieczne usługi finansowe.

Maryla Pawlak-Żalikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.