Konflikt w słupskim szpitalu widziany oczami marszałka

Czytaj dalej
Grzegorz Hilarecki

Konflikt w słupskim szpitalu widziany oczami marszałka

Grzegorz Hilarecki

Konflikt w słupskim szpitalu między pracownikami a prezesem trwa. Związkowcy protestują, leją olej przed urzędem w Gdańsku.

Konflikt w słupskim szpitalu między pracownikami a prezesem trwa. Związkowcy protestują, leją olej przed urzędem w Gdańsku. Nie ma pan tego dość? Odwoła pan prezesa Andrzeja Sapińskiego?

- Mam nadzieję, że nie pojawią się takie fakty, których do tej pory bym nie znał. Jeśli by się pojawiły i byłyby dyskredytujące dla prezesa, wówczas reakcja z mojej strony z pewnością nastąpi (rozmawialiśmy, jeszcze przed spotkaniami marszałka w szpitalu z zarządem szpitala, pracownikami i związkami zawodowymi - dop. red.). Dzisiaj jednak fakty skłaniają mnie do tego, aby w sposób rozsądny, podejmować decyzje dotyczące prezesa słupskiego szpitala. Po pierwsze prezes Sapiński doprowadził do znaczącego zbilansowania finansów placówki. To ważna rzecz. Szpital, który się zadłuża w istocie przekazuje swoje kompetencje komornikowi. Mieliśmy taki przykład w Szpitalu Specjalistycznym w Kościerzynie. Doszło tam do tego, że wszystkie wpływy z NFZ przejmował komornik. Po drugie prezes Sapiński dostał zadania, które konsekwentnie realizuje. Jednym z nich było doprowadzenie do przenosin oddziału ginekologiczno-położniczego z Ustki do Słupska. Decyzja o przeprowadzce podyktowana jest względami bezpieczeństwa. Kobiety powinny rodzić w takich miejscach, gdzie jest dostęp do SOR i lekarzy specjalistów. Tutaj możemy mieć pretensje do poprzedniego prezesa, który nie doprowadził do takiej sytuacji, żeby w tak znacznie rozbudowanym szpitalu nie znaleziono miejsca na oddział ginekologiczno-położniczy. Ponadto jest oczywiste, żeby administracja, która wspiera pracę szpitala była na miejscu.

Czyli jest pan zadowolony z pracy prezesa?

- Zarządzanie tak duża organizacją, jaką jest szpital, musi odbywać się płynnie. Aby to tak było podwładni muszą realizować cele zarządu. Naturalne jest więc to, że część pracowników, która nie chciała współpracować z prezesem musiała odejść, a prezes musiał powierzyć ich zadania tym osobom, co do których ma zaufanie. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację w prywatnej firmie, w której podwładny odmawia wykonania poleceń przełożonego? Traktuję dotychczasową misję prezesa za udaną. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zabrakło dobrych relacji z załogą. Wydaje się, że zabrakło komunikacji wewnątrz szpitala. Argumenty nie trafiały do pracowników szpitala. Co do podnoszonych zarzutów o mobbing czy łamanie prawa przez prezesa, to nie zostały one zgłoszone do odpowiednich organów, tak więc trudno jest mi uznać je za wiarygodne.

Wszystko w słupskim szpitalu wojewódzkim pozostanie bez zmian?

- W tej chwili prezes musi przygotować szpital do kontraktacji z NFZ. To ma kapitalne znaczenie dla zbilansowania finansów. Kontrakty te będą zawierane w połowie roku. Fundamentalną sprawą dla nas jest dobra jakość opieki zdrowotnej. Ona ma służyć mieszkańcom Słupska i okolicznych gmin. Zaznaczam, że nikt nie myślał i nie myśli o prywatyzacji szpitala - takie plotki niestety, co jakiś czas powtarzane są w Słupsku. Zdarza się, że nawet cytowane są w „Głosie Pomorza”. Mowa jest jedynie o komercjalizacji, która ma służyć poprawie relacji finansowych i ekonomicznych w tym szpitalu. Gdy to się uda, wówczas można myśleć nad zwiększeniem wachlarza usług oferowanych przez szpital. Trzeba bowiem wykorzystać każdą szansę na pozyskanie pieniędzy. Za to właśnie odpowiedzialny jest prezes Sapiński. Apeluje zatem do prezesa i do związków zawodowych o to, aby relacja między nimi się poprawiła, by było budowane zaufanie między zarządem, a załogą. Zarząd musi prowadzić dialog z ordynatorami, lekarzami, pielęgniarkami, związkami zawodowymi - jednym słowem z całą załogą szpitala. To mówiłem prezesowi już nie raz. Wszyscy muszą wiedzieć w tym szpitalu, dlaczego podejmowane są takie, a nie inne decyzje.

Czy pan będzie w rozmowie z prezesem Sapińskim przekonywał go do poprawienia relacji z załogą?

Nie muszę. On dostał już takie polecenie.

Grzegorz Hilarecki

Mieszkam w Słupsku i o nim piszę. Samorząd, inwestycje nie mają dla mnie tajemnic. Pasje mam trzy: rodzina, sport i historia. Nie cierpię polityki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.