Miodu w tym roku nie będzie. Pszczoły padły od oprysków

Czytaj dalej
Monika Zacharzewska

Miodu w tym roku nie będzie. Pszczoły padły od oprysków

Monika Zacharzewska

Pszczelarze z podsłupskich pasiek liczą straty spowodowane przez opryski roślin. W walce o ratowanie pszczół wsparła ich gmina.

- W czerwcu tego roku prawdopodobnie w Boże Ciało oraz tydzień później, jeden z okolicznych rolników opryskał swoje pole nieznanym środkiem chemicznym, który spowodował, iż większość z pszczół lotnych z kilku pasiek umarła - poinformował nas Grzegorz Winiarski, sołtys wsi Redęcin i radny gminy Słupsk.

- Problem jest bardzo poważny, dlatego, że zatruciu uległo również wiele innych pożytecznych owadów, tzw. zapylaczy - trzmieli oraz pszczół samotnic.

Radny chce nagłośnić tę sprawę, aby dotrzeć do świadomości okolicznych rolników.

- Przecież taka pszczoła pracuje dla właśnie tego rolnika oraz dla nas wszystkich - podkreśla Grzegorz Winiarski.

Pszczelarze z Krzemienicy, Gaci, Swołowa, a także sąsiednich Krężołek przyznają, że problem jest poważny, straty w pasiekach szacują na dziesiątki tysięcy złotych. Popadały pszczoły i miodu z tych pasiek w tym roku nie będzie.

- U mnie straty wyniosły około 10 tys. zł - potwierdza Leszek Onisiewicz z pasieki Wędrowna Barć w Krzemienicy, jednocześnie rzeczoznawca pszczelich chorób. - Taka opryskana pszczoła przynosi zapach środka chemicznego. Ulowe pszczoły nie wpuszczają jej do ula, więc pada. Przy okazji zakaża też inne pszczoły, więc straty się mnożą.

Dodaje on, że problem nawet stwierdzony przez inspektorów, uniemożliwia występowanie o odszkodowanie.

- Zgodnie z przepisami, do zbadania, jakim środkiem została otruta pszczoła, powinna zostać powołana komisja na szczeblu gminy z lekarzem weterynarii. Tylko że powołanie takiej komisji trwa, a tymczasem środek chemiczny ulatnia się szybko i badania nie wykazują niczego - mówi pszczelarz.

Nad sprawą pochylili się radni gminy Słupsk, którzy zdecydowali o wydaniu ulotki informacyjnej, która ma pojawić się we wszystkich wsiach.

- Chcemy dotrzeć do jak największej rzeszy rolników i ogrodników, aby skłonić ich i poprosić o zaprzestanie oprysków do godzin wieczornych po ustaniu lotów pszczół - wyjaśnia radny Grzegorz Winiarski.

Monika Zacharzewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.