Na rowerze. Trasa głazów pamięci [felieton]

Czytaj dalej
Ireneusz Wojtkiewicz

Na rowerze. Trasa głazów pamięci [felieton]

Ireneusz Wojtkiewicz

Załapując się na pauzę pogody w jesiennej niepogodzie, warto pojechać trasą pamiątkowych głazów, których niemało w Słupsku i okolicach.

Wciąż przybywa tych wielkich kamieni, bo lubimy wydobywać je spod ziemi i eksponować, nierzadko z płytami upamiętniającymi doniosłe zdarzenia albo tych, który odeszli. Niektóre głazy mają nawet zabawną historię, ale zacznijmy nasz wypad na poważnie w Parku im. Jerzego Waldorffa.

To miejsce, które oprócz kamiennej płaskorzeźby Janosika przy pomniku Karola Szymanowskiego latami służyło ekspozycji tylko jednego granitowego głazu. Poświęcony Ludwikowi Zamenhofowi stoi tu 60 lat bez mała i pewnie jest najstarszą tego typu pamiątką w powojennym śródmieściu. Z czasem przybyły tu kolejne głazy - pamięci kresowiaków oraz dla Marii i Lecha Kaczyńskich (kamień z tablicą i nowo nasadzonymi dębami). Trzysta metrów dalej znajduje się wykonana z kamiennych płyt klawiatura pamięci, poświęcona zmarłym wybitnym pianistom, koncertującym w wielu edycjach słupskiego Festiwalu Pianistyki Polskiej. Od niedawna klawiatura wreszcie podświetlona, na co jeszcze czeka cały park. Tak samo jak na ławeczkę J. Waldorffa i jego jamnika Puzona.

Korzystając ze ścieżek rowerowych dla własnego bezpieczeństwa i nie naśladując w tym względzie cyklistów z rajdu Witkacego, którzy ostatnio pedałowali jezdniami obok wyznaczonych dróg rowerowych, zajedźmy na placyk obok muzealnego młyna zamkowego. Jest tu głaz pamięci z wizerunkiem trzech gęsi, które nie idą gęsiego, oraz skradającego się lisa. To wykopalisko z robót drogowych na skrzyżowaniu ulic Wrocławskiej i Pomorskiej. Wyryte w kamieniu napisy po niemiecku głoszą Gänsegweg (Gęsia Droga, obecnie ul. Wrocławska), Fuchsdamm (Lisia Grobla, obecnie ul. Pomorska) oraz rok 1933. Zdaniem historyka-archiwisty, który naprowadził mnie na tę zakamuflowaną ekspozycję, w niemieckich opisach zachowano stare nazwy miejscowych ulic. Można więc sądzić, że niegdyś w tym miejscu pasano gęsi, a lisy tu się podkradały i na nie polowały.

Dalsza trasa wiedzie do Parku Kultury i Wypoczynku nad Słupią, gdzie na końcu drugiego kilometra jazdy zauważymy pokaźny głaz z tablicą dedykowaną 17 lipca 2004 roku przez mieszkańców Słupska Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w 40. rocznicę jego duszpasterskiego spływu kajakowego rzeką Słupią. Nierzadko składane są tu kwiaty i zapalane znicze. Takie same motywy religijne, ale już bez opisów, znajdują się na kolejnym głazie pamiątkowym nad Słupią, przy rozpadającym się drewnianym moście między Krępą a Łosinem. Same symbole z datą IX 1964 widać nic nie mówią pijaczkom, którzy opróżnionymi flaszkami profanują to miejsce.

Wyjeżdżając z Łosina ścieżką rowerową wzdłuż DK21 w kierunku Słupska dostrzeżemy głaz upamiętniający czas niezbyt odległy, w którym dokonano rewitalizacji starej części tej wsi. Na 14 kilometrze przy ul. Głównej w Kobylnicy warto się zatrzymać w parku imienia pierwszych mieszkańców tej miejscowości, co też głosi tablica na potężnym głazie u wejścia. W parku wiele śladów po dawnym zbożowym młynie wodnym oraz sporo głazów. Jeden z nich z datą 27 maja 2015 roku upamiętnia 700-lecie Kobylnicy i 25. rocznicę odrodzenia samorządu terytorialnego.

Wracamy do centrum Słupska przez dwa ronda imienia Witolda Zblewskiego z pamiątkowym głazem i harcmistrza Stanisława Kiejdo jeszcze bez głazu. A o tym, skąd się biorą takie pamiątki, piszemy w ramce poniżej.

Zabytkowe kamienie

Okazałe, granitowe głazy narzutowe to elementy naszego nadmorskiego krajobrazu, ale niewiele z nich stanowi pomniki przyrody opatrzone odpowiednimi oznaczeniami i opisami. Znalazły się w rezultacie topnienia skandynawskiego lodowca i rozlewania się go na polskich ziemiach, co geolodzy odkryli i dowiedli dopiero pod koniec XIX w. Prosty lud polski obecność okazałych głazów przypisywał działaniu sił tajemnych, np. diabłom czyniącym zło. Mniejsze okazy występujące jako kamienie polne wykorzystywano m.in. do podbudowy słupskich murów obronnych, fundamentów Zamku Książąt Pomorskich oraz brukowania dróg tzw. kocimi łbami. Panuje zwyczaj, że kto udźwignie kamień własnymi rękoma, ten może go sobie wziąć. Na naszej trasie znajdują się spore głazy skądś przywiezione i komuś dedykowane jako świadectwa pamięci i wdzięczności, czy dla upamiętnienia doniosłych wydarzeń. Nie do udźwignięcia, nie do przeniesienia, więc może to przyszłe zabytki.

Ireneusz Wojtkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.