Nowy właściciel ma spłacać stary dług

Wiadomości takiej treści od kilku tygodni przychodzą na telefon pani Justyny. Kobieta wiele razy tłumaczyła firmie windykacyjnej, że nie ona jest dł Fot. Łukasz Capar Wiadomości takiej treści od kilku tygodni przychodzą na telefon pani Justyny. Kobieta wiele razy tłumaczyła firmie windykacyjnej, że nie ona jest dłużnikiem.

- Od kilku tygodni nęka mnie firma windykacyjna i domaga się spłaty długu, którego nie mam - skarży się pani Justyna.

Pani Justyna ponad sześć lat temu kupiła mieszkanie. Przez cały czas jednak na jej adres przychodzą listy adresowane na poprzedniego właściciela.

- Gdy na przesyłkach były pieczątki urzędów lub instytucji, informowałam je, że ten pan już tu nie mieszka - mówi pani Justyna. - Gdy przyszedł list z firmy windykacyjnej, również zadzwoniłam pod wskazany numer telefonu i poinformowałam, że osoba, do której wysłany jest list, już tu nie mieszka. Przy okazji zapytałam również, czy ewentualny dług tego pana nie ma żadnego związku ze sprawami dotyczącymi hipoteki. Okazało się, że nie. Kobieta myślała, że na tym sprawa się zakończy. Tymczasem z firmy windykacyjnej zaczęły przychodzić na jej adres nie tylko listy, ale również SMS-y na jej telefon. Windykator informował, że dług nie został uregulowany i że należy to zrobić. W przeciwnym wypadku windykatorzy przyjadą do niej późnym wieczorem. W innych informowali, że jeśli kobieta nie chce mieć niechcianej wizyty, musi zapłacić dług i wysłać dowód wpłaty.

- Wiele razy informowałam przedstawicieli firmy windykacyjnej, że z poprzednim właścicielem mieszkania ani z jego długiem nie mam nic wspólnego - mówi pani Justyna. - Ale firma windykacyjna wciąż mnie nęka. Początkowo wysyłała na mój adres listy polecony. Gdy ich nie odbierałam, zaczęły przychodzić listy zwykłe. A teraz doszły jeszcze wiadomości na telefon. Boję się, że faktycznie ktoś może najść moją rodzinę wieczorem w mieszkaniu.

Skontaktowaliśmy się z firmą windykacyjną i zapytaliśmy, dlaczego nęka naszą czytelniczkę. - Ta pani zadzwoniła do nas w sprawie dłużnika i dlatego jest w systemie - twierdzi pracownica firmy. - Zgłoszę do naszych analityków, żeby zajęli się tą sprawą i wykasowali numer tej pani z bazy. Marek Downar-Zapolski, miej ski rzecznik konsumentów, mówi, że pani Justyna zrobiła błąd, że w ogóle się odezwała do windykatorów.

- Najlepiej nie reagować na takie przesyłki i po prostu wyrzucać je. Można też napisać, ale anonimowo, że dana osoba nie mieszka już pod tym adresem. Gdy zadzwonimy, nasz numer telefonu jest już w bazie firmy windykacyjnej - mówi Marek Downar-Zapolski. - Kobieta powinna napisać do firmy i wytłumaczyć, że nie ona jest dłużniczką. Jednocześnie może zapowiedzieć, że w przypadku dalszego nękania esemesami, poinformuje o sprawie prokuraturę.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.