Obrońcy zaskarżyli wyrok w sprawie podpalenia aut Aleksandra Jacka

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Piotrkowski
Bogumiła Rzeczkowska

Obrońcy zaskarżyli wyrok w sprawie podpalenia aut Aleksandra Jacka

Bogumiła Rzeczkowska

Do Sądu Okręgowego w Słupsku wpłynęły apelacje obrońców dwóch oskarżonych o nakłanianie i podpalenie aut Aleksandra Jacka. Adwokaci i ich klienci nie zgadzają się z wyrokiem Sądu Rejonowego.

To apelacje dotyczące grudniowego wyroku Sądu Rejonowego w Słupsku wydanego na Czesława M. i Andrzeja O. Pierwszy z nich został nieprawomocnie skazany na rok bezwzględnego więzienia za podpalenie samochodów Aleksandra Jacka i jego żony. Drugi – na osiem miesięcy, także kary bez zawieszenia – za nakłanianie do tego przestępstwa.

Obaj oskarżeni mają zapłacić solidarnie Aleksandrowi Jackowi i jego żonie 80 tysięcy złotych nawiązki. Sędzia Marcin Machnik, uzasadniając ten wyrok, stwierdził, że podpalenie było odwetem, bo Aleksander Jacek jako działacz społeczny interesował się sytuacją prawno-administracyjną nieruchomości Andrzeja O. Czesław M. z kolei dopuścił się tego czynu, bo Andrzej O. obiecał mu załatwić w słupskim ratuszu umorzenie długu czynszowego matki za sklep.

Ujawnił okoliczności

Recydywista Czesław M. przyznał się do czynu, opisał przebieg zdarzeń i zachowanie oraz rolę, jaką odegrały inne osoby związane ze sprawą. Oskarżony liczył na karę w zawieszeniu.

Sąd uznał wyjaśnienia Czesława M. za wiarygodne. Według sądu, kara roku dla Czesława M. jest adekwatna, bo to on ujawnił swoje sprawstwo i wskazał drugiego sprawcę, a orzeczonej kary nie można uznać za rażąco surową bądź łagodną.

„Czesław M. ujawnił okoliczności, wskazał inicjatora i pomysłodawcę”

Z tym jednak nie zgadza się obrońca Czesława M. mecenas Piotr Sut, który zwraca uwagę w apelacji na fakt, że Czesław M. konsekwentnie w toku całego postępowania, zarówno w podczas śledztwa, jak i przed sądem, przyznawał się do zarzucanego mu czynu.

– Warto podkreślić, że wyjaśnienia oskarżonego stanowią jedno z zasadniczych źródeł dowodowych, na których sąd pierwszej instancji oparł ustalony w sprawie stan faktyczny – argumentuje obrońca. – Wyjaśnienia oskarżonego były jasne, chronologiczne i konsekwentne. Ponadto oskarżony opisał sposób zachowania swojego, jak i współoskarżonego Andrzeja O., a także wskazał okoliczności towarzyszące zajściu.

Okazał skruchę

Zdaniem Piotra Suta, sąd, orzekając karę bez zawieszenia, pominął ważny aspekt, że oskarżony pojednał się z pokrzywdzonym, okazał skruchę, bardzo żałuje swojego zachowania, zmienił swój dotychczasowy sposób życia i nie ma zamiaru wdawać się w konflikt z prawem. Adwokat zwraca też uwagę na fakt, że oskarżony czyni wszystko, aby mieć kontakt ze swoim małoletnim synem, gdyż wie, jak ważną rolę w życiu dziecka pełni ojciec.

– Oskarżony wie, że za swój czyn musi ponieść karę. Należy jednak zauważyć, że wymierzona oskarżonemu kara powinna być sprawiedliwa i adekwatna do stopnia jego winy – twierdzi adwokat, wnosząc w apelacji o wymierzenie kary pozbawienia wolności w niższym wymiarze z zastosowaniem warunkowego zawieszenia jej wykonania.

Obrońca Andrzeja O. domaga się uniewinnienia.

Bogumiła Rzeczkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.