Marcin Wójcik

Od cukiernika do elektronika. Człowiek tysiąca talentów

Rafał Kosiński jest basistą w zespole Grupa 21. Choć z zawodu jest cukiernikiem, po pracy udziela się na scenie i zgłębia wiedzę z zakresu elektroni Fot. Archiwum Rafała Kosińskiego Rafał Kosiński jest basistą w zespole Grupa 21. Choć z zawodu jest cukiernikiem, po pracy udziela się na scenie i zgłębia wiedzę z zakresu elektroniki.
Marcin Wójcik

Pracuje jako cukiernik, ale w jego życiu ważną rolę odgrywa muzyka - gra na gitarze basowej i perkusji, zasilając składy dwóch słupskich zespołów. Poza tym doskonali się także w elektronice, dzięki czemu żadne urządzenie nie ma dla niego tajemnic.

Rafał Kosiński - 27 letni mieszkaniec Słupska, to bez wątpienia człowiek tysiąca talentów. Choć na codzień pracuje jako cukiernik w jednym ze słupskich zakładów produkujących słodkości, po pracy oddaje się swoim pasjom - muzyce i elektronice.

- To, co robię po pracy nie oznacza, że jej nie lubię - wręcz przeciwnie - wyjaśnia mężczyzna. Po zakończeniu dnia w pracy Rafał Kosiński muzykuje i zgłębia swoją wiedzę z zakresu elektroniki. Często i chętnie stosuje ją w praktyce, wykonując m.in. drobne naprawy i ulepszenia rozmaitych urządzeń elektrycznych i elektronicznych.

Sąsiad pożyczył gitarę

Mężczyzna czynnie zacząl interesować się muzyką w wieku około 17 lat.

- Słuchałem dużo dobrej muzyki, która miała na mnie duży wpływ. Bardzo cenię sobie grupę Queen, zwłaszcza ich basistę, Johna Deacona. Grał świetne pochody basowe - zwierza się pasjonat. Wreszcie mężczyzna sięgnął po gitarę, ale - jak twierdzi - to nie był ten właściwy instrument. O zainteresowaniach Kosińskiego dowiedział się jego sąsiad, były muzyk grupy Resekcja, który pożyczył mu swoją gitarę basową marki Defil.

- To był stary bas, polskiej produkcji. Nie należy do najwspanialszych, ale szybko go polubiłem i zacząłem dużo ćwiczyć - mówi Kosiński. W owym czasie mężczyzna inspirował się brytyjską grupą Budgie i ich liderem - basistą Johnem Burke Shelleyem. Od tamtej pory pasjonat najwyżej ceni muzykę i sprzęt z lat 60. i 70., co stało się jego cechą charakterystyczną, którą wyrożnia się z otoczenia. Jednak - jak podkreśla - nie oznacza to, że jest oderwany od rzeczywistości.

Wreszcie nadszedł czas na dołączenie do zespołu muzycznego.

- Niestety, mimo różnych podejść nigdzie nie udało mi się zająć miejsca na dłużej. Do czasu, aż pewnego razu na jam session poznałem młodego gitarzystę Marcina. Szybko okazało się, że mamy wspólne zainteresowania i obaj marzymy o założeniu zespołu - mówi Kosiński. Do gitarowego duetu dołączył perkusista. Najpierw był nim Janek, potem Maksym. Tak zawiązała się Grupa 21 koncertująca na lokalnych scenach do dziś.

- Gdy Maksym dołączy do naszego zespołu powstała wreszcie ta prawdziwa Grupa 21 . Znaleźliśmy wspólny język, nie tylko muzyczny - mówi mężczyzna.

Kilka lat później muzyk zainteresował się też innym instrumentem - perkusją.

- Zawsze interesowały mnie takie instrumenty. Od dziecka czułem rytm. Można ćwiczyć na siłę, ale nic się nie osiągnie, jeśli nie będzie w tym uczucia. Muzykę powinno się czuć - uważa pasjonat.

Swoj pierwszy zestaw perkusyjny muzyk nabył od innego muzyka, jak się potem okazało - członka legendarnej grupy Nokaut.

- To spowodowało, że zachowaliśmy kontakt. Ćwiczyłem wtedy intensywnie także na bębnach i szybko przyniosło to rezultaty. Niespodziewanie zostałem perkusistą Nokautu - wspomina Kosiński. Mimo różnicy wieku, lider tego zespołu docenia Kosińskiego.

- Rafał to dobry muzyk, stylem przypomina mi Ryśka Gęburę, który kiedyś z nami grał - mówi Andrzej Wójcik, lider grupy Nokaut. (zbieżność nazwisk przypadkowa - przyp. red.) Kosiński zaznacza jednak, że jest głównie basistą i traktuje gitarę basową jako swój główny instrument. Mimo to, z powodzeniem, gra w dwóch zespołach na dwócj instrumentach.

Elektroniczne serce

Drugą pasją Rafała Kosińskiego jest elektronika. Co ciekawe, łączy się ona z muzyką.

- Zawsze chciałem wiedzieć dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Skoro istnieją gitary elektryczne i wzmacniacze, a ja na nich gram, to dobrze jest wiedzieć coś o ich budowie - mówi Kosiński. Dzięki temu cukiernik stał się też elektronikiem. Mężczyzna naprawia i usparwnia sprzęt muzyczny, w tym wzmacniaczne i efekty gitarowe. Chętnie wykonuje też naprawy i dokonuje przeróbek innych urządzeń, należących głównie do znajomych. Kosińskiemu nie są obce także ukłądy scalone i komputery.

- Wielu urządzeniom dałem nowe życie i niejedno uratowałem od wyrzucenia - mówi pasjonat. Gros słupskich muzyków z powodzeniem korzysta z urządzeń zbudowanych lub przerobionych przez Rafała Kosińskiego. Mężczyzna wzbudza zaufanie nie tylko swoimi umiejętnościami, ale także podejściem do świata, jak zauważa otoczenie.

Marcin Wójcik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.