Okiem Jerzego Stuhra. O nieustannej potrzebie profesjonalizmu

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta Barteksyta.Blogspot.Com
Jerzy Stuhr

Okiem Jerzego Stuhra. O nieustannej potrzebie profesjonalizmu

Jerzy Stuhr

W myśl klasycznych definicji, jeśli na naszych oczach przewraca się porządek naszego świata, to znaczy, że przechodzi obok nas rewolucja. Ale jeśli zobaczymy, że to nie rewolucja, tylko zwyczajny, niczym nieuzasadniony chaos, wprowadzany dla radości samego bałaganu, to co wtedy?

To klasyczna definicja podpowiedziałaby, że trzeba z nim walczyć. Ale praktyka mówi coś innego: trzeba tym mocniej pielęgnować swoje wartości, żeby przetrwały, bo kiedyś się przydadzą.

Mamy chyba już jakieś nowe reakcje. To, że za granicą ściszam głos, mówiąc po polsku, to już wchodzi mi w naturalne przyzwyczajenie. I nawet nie chodzi mi o Polaków, ale o innych, którzy, jak usłyszą nasz język, to zaraz będą pytać: A jak? A co? A dlaczego?. Tak mało czasu potrzeba było, zaledwie dwa i pół roku, żeby się zacząć wstydzić. Choćby tego, że na zewnątrz mogę wyglądać jak przedstawiciel państwa, które normalnym i trudnym sprawom Europy mówi nie, uważając się, bez uzasadnienia, za coś lepszego. A jeszcze we Włoszech, gdy wszyscy są uczuleni na każdy sprzeciw, bo tyle mają problemów z uchodźcami, że dobrze znają tych, którzy nie pomagają.

Ale dziwna rzecz się stała. Zauważyłem, że i w Polsce niektórzy ludzie przestają swobodnie rozmawiać ze sobą, a nawet w ogóle przestają roz-mawiać. Tak jakby nie wierzyli, że czeka nas jeszcze coś dobrego. Ale i u „drugiej strony” optymizm musi być raczej średni. Jeśliby coś chciało się zmienić, to ten tzw. twardy elektorat nie ma gdzie się przerzucić. Jakby powstało jeszcze bardziej prawicowe ugrupowanie, to tam mogliby się przemieścić ze swoją nienawiścią, ze swoimi lękami, dlatego oficjalni przywódcy tak się tam boją odchyleń w prawo. Bo jak ktoś to zrobi, to ten żelazny elektorat może się rozerwać. A teraz nie ma gdzie się przemieścić. Bo gdzie pójdziesz, jak jesteś wyznawcą smoleńskiej sekty? Przyznasz się, że to była katastrofa, a nie zamach? To tracisz sens istnienia! I co wtedy?

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Jerzy Stuhr

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.