Grzegorz Hilarecki

Operacja reorganizacji się udała. Ratusz trzeba reanimować z zewnątrz

Dziś widać, że reorganizacja urzędu miejskiego przez Roberta Biedronia zatacza koło po dwóch latach. Na przykład informatyków będzie tylu, ilu na początku.To Fot. Łukasz Capar Dziś widać, że reorganizacja urzędu miejskiego przez Roberta Biedronia zatacza koło po dwóch latach. Na przykład informatyków będzie tylu, ilu na początku.To dlaczego w ratuszu tyle zmieniano?
Grzegorz Hilarecki

Dziś widać, że reorganizacja urzędu miejskiego przez Roberta Biedronia zatacza koło po dwóch latach. Na przykład informatyków będzie tylu, ilu na początku.To dlaczego w ratuszu tyle zmieniano?

Sprawa ratuszowych informatyków dzisiaj nabiera nowego wymiaru. W piątek otwarte zostaną koperty w postępowaniu na znalezienie firmy, która w praktyce przejmie większość obowiązków informatycznych w urzędzie. Ta firma da kierownika i czterech wykwalifikowanych informatyków do obsługi ratusza. A co się stało z ratuszowymi informatykami?

Poodchodzili z pracy. Dzięki temu, jak w soczewce widać, jak przeprowadzano w słupskim magistracie słynną, permanentną, ponaddwuletnią reorganizację prezydenta Roberta Biedronia, a la dyrektor strategiczny Marcin Anaszewicz, w wykonaniu pani sekretarz Iwony Wójcik.

Informatycy listy do szefostwa piszą

W dawnym wydziale informatycznym pracowało dziewięć osób. Po objęciu rządów przez Roberta Biedronia zaczęły się cięcia w ratuszu. Podczas reorganizacji wydział przeobrażono, a pracowników przeniesiono do referatu informatycznego w Wydziale Organizacji Urzędu. Likwidacji uległy trzy etaty, z 7,5 do 4,5. (Informatykiem jest też osobny w strukturze urzędu administrator bezpieczenstwa informacji).

Nie musimy dodawać, że mniejszy skład liczbowy musiał wykonywać rosnącą liczbę zadań. Wszyscy ówcześni informatycy napisali oficjalny list do przełożonego, czyli Zbigniewa Perzyny, wtedy dyrektora WOU. Zaczyna się on słowami:

„Z przykrością piszemy ten list, ale jest to nasz wspólny apel o poprawienie warunków naszej pracy. Nasza frustracja i przygnębienie osiągnęły już taki poziom, iż nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zwrócenie się do przełożonego w celu zapoznania się z obecną sytuacją w referacie informatycznym”.

Dalej wymieniają rzeczy niezwiązane z informatyką, które muszą wykonywać, oraz zwykłe obowiązki, na które nie mają już czasu w pracy. Sprawa błaha? Nie! W UM w Słupsku w 2015 roku informatycy mieli 2,4 tys. zgłoszeń. Obsługiwać też musieli ponad 400 wysłużonych komputerów, 50 różnych aplikacji i systemów. Dbać o system i go naprawiać. A tylko we wrześniu 2015 r. do urzędu było 60 tys. prób włamań przez internet. Informatycy na końcu zaapelowal o interwencję i nieobciążanie ich dodatkową pracą bez zwiększenia zespołu.

Na marginesie, wkrótce pan Perzyna także zaczął pisać listy do Roberta Biedronia wytykające władzom popełniane w jego dziale błędy. Przestał być więc dyrektorem i zosta ł zesłany na ulicę Młyńską do zarządzania kryzysowego. Kierowanie owym wielkim wydziałem przejęła sama pani sekretarz. Informatycy dokładnie rok temu napisali do niej dramatyczny apel, chcąc zmian w trudnej sytuacji kadrowej, ponieważ ich zdaniem wcześniejsze apele i słowa nie przynosiły efektów.

Odpowiedź nieformalna według informatyków była taka: „Skoro macie czas takie rzeczy pisać, to macie czas i pracować”. Na oficjalną odpowiedź pani sekretarz się nie zdobyła. Choć informatycy podkreślili w liście: „W tej sytuacji nasuwa się pytanie: kto weźmie odpowiedzialność za błędy w systemie bezpieczeństwa informatycznego i co gorsze - w wypadku utraty danych?”.

Wracamy do punktu wyjścia

Dopiero teraz, po roku, gdy wypowiedzenie z pracy złożyła ostatnia z doświadczonych i pracujących długo informatyczek, sprawa stała się wątkiem pobocznym sesji rady. Radni wyrazili swoje zaniepokojenie tym, że zostaje tylko jeden doświadczony informatyk. Pod wodzą nowego zatrudnionego (od stycznia) kierownika i drugiego, nowego informatyka.

Pani sekretarz przyznała, że są kłopoty kadrowe. - Wynikają one z tego, że pracownicy złożyli wypowiedzenia. Obecnie prowadzimy nabory i będziemy posiłkować się firmą zewnętrzną - powiedziała radnym. Za wyeksploatowany sprzęt zrzuciła winę na poprzednie władze. Po wybraniu firmy informatycznej sytuacja kadrowa wróci do tego, co było dwa lata temu, czyli przed reorganizacją działu. Ale pewnie taniej nie będzie, usługi w tej branży tanie przecież nie są.

Pani sekretarz też już bezpośrednio nie szefuje w organizacji urzędu. Wydział ma bowiem nowego... dyrektora.

Powrót do gabinetu prezydenta

Zostawmy już informatyków, bo podobne rzeczy działy się przy reorganizacji w innych wydziałach. Ciekawostką jest to, że obecnie znowu mamy Gabinet Prezydenta Miasta, w miejsce Zespołu Doradców i Asystentów Prezydenta. Wróciliśmy więc do starej nazwy, bo tak wydział współpracowników rządzącego miastem nazywał się w Słupsku od lat. Za rządów Roberta Biedronia zmieniano nazwy, ale cały czas w tym wydziale pracowali jego najbliżsi współpracownicy.

Robert Biedroń ma teraz nawet samodzielny referat obsługi kierownictwa. Obowiązki to m.in. punkt 1. wykonywanie zadań związanych z kontaktami prezydenta miasta z przedstawicielami dyplomatycznymi innych państw i organizacji międzynarodowych. Punkt 8. obsługa delegacji krajowych i zagranicznych prezydenta miasta i zastępców prezydenta miasta zgodnie z wymogami protokołu dyplomatycznego oraz przygotowywanie, organizowanie i rozliczanie wyjazdów krajowych i zagranicznych prezydenta miasta i zastępców prezydenta miasta.

Jaki sens ma taki referat? Kierownikowi można zapłacić więcej. Obecnie w ratuszu zewnętrzna firma, a jakże, opisuje stanowiska pracy. Zewnętrzna sprząta, zewnętrzna pilnuje portierni. Robert Biedroń może się więc chwalić, jak to z oszczędności” zmniejsza liczbę etatów w magistracie.

Tymczasem na ten rok wydatki na urzędników wzrosną o ok. 2 mln w porównaniu z rokiem ubiegłym. Część pracowników dostanie podwyżkę, ale jakiej wysokości, nie wiadomo. Wiadomo, że pensje słupskich urzędników na najniższych stanowiskach są już niższe niż kasjerek w marketach. Stąd kłopoty z naborem nowych pracowników. Natomiast najbliżsi współpracownicy prezydenta pensje mają wysokie, zwłaszcza zważywszy na ich niewielkie urzędnicze doświadczenie.

Zmiany dla słupszczan w urzędzie

Zwykły słupszczanin-petent, który rzadko bywa w urzędzie, wchodzący dziś do ratusza zobaczy zmiany zaszłe w nim w ciągu ostatnich dwóch lat: kącik zabaw, informację w innym, mniej sensownym miejscu. Ale, co trzeba przyznać, po kilkumiesięcznym rozgardiaszu po wprowadzeniu Centrum Obsługi Mieszkańców obsłużony zostanie tak jak przed laty. Nie lepiej, nie szybciej, ale tak samo profesjonalnie. Ale są też nowe, budzące zdziwienie obyczaje. Zdarza się, że obsługująca go urzędniczka zapyta, czy może zjeść kanapkę, bo ma tyle pracy, że nie ma kiedy zrobić przerwy. Rzecz nie do pomyślenia za poprzedniej władzy.

Częściej odwiedzający ratusz dziwią się bardziej, bo częste przeprowadzki urzędników z pokoju do pokoju powodują, że trudniej potrzebną osobę znaleźć. Nawet znający ratusz były prezydent Jerzy Mazurek żartował z tego podczas sesji.

Odejścia urzędników odbijają się na mieście

I nie jest tak, że braki kadrowe w ratuszu nie odbijają się na życiu słupszczan. Co prawda Robert Biedroń mówił mi, gdy zapytałem go, jakim cudem nie zrealizowaliśmy w 2016 roku inwestycji na 7 mln zł, że to normalne, bo innym też zostają niewydane pieniądze. Trudno jednak się z tym zgodzić, patrząc, że dotąd nie zaczęto np. robić ścieżki rowerowej na ulicy Westerpaltte. Miała być robiona w 2016 i były na nią pieniądze.

Teraz wiele podobnych spraw się przeciąga w ratuszu, bo brakuje urzędników z uprawnieniami. Rodzą się więc pytania
o sens kosztownej reorganizacji. Nie dziwmy się więc, że sami urzędnicy tak źle ocenili kompetencje prezydenta i panią sekretarz w ankiecie. Ale oni oceniali władze jeszcze przed zatoczeniem reorganizacyjnego koła. Dziś wyniki byłyby pewnie nie lepsze.

Grzegorz Hilarecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.