Prezydent Robert Biedroń zafundował nam dziury

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Piotrkowski
Grzegorz Hilarecki

Prezydent Robert Biedroń zafundował nam dziury

Grzegorz Hilarecki

W liście dyrektor ZIM wzywa Roberta Biedronia do opamiętania w sprawie zaniechania remontu dróg.

W ubiegłym roku w Słupsku nie wyremontowano ani kawałka ulicy czy miejskiego chodnika. Tymczasem po corocznej obowiązkowej kontroli stanu technicznego dróg na koniec 2016 roku wynika, że ponad 400 odcinków jezdni o długości ponad 74 kilometrów wymaga pilnego remontu, a ponad 200 odcinków chodników o długości 43 kilometrów - wymiany.

„Z uwagi na brak środków finansowych na prowadzenie prac o charakterze remontowym zlecenia te nie mogą być realizowane” - czytamy w oficjalnym liście dyrektora Zarządu Infrastruktury Miejskiej Jarosława Boreckiego do prezydenta Biedronia.

Pismo kończy się gorzką konkluzją, mającą uświadomić Robertowi Biedroniowi skutki jego decyzji w kwestii braku remontów ulic i chodników:

„Kolejne lata braku finansowania utrzymania dróg w dłuższym horyzoncie czasowym nie stanowią oszczędności, ponieważ skutkują kumulacją problem, który rodzi zarówno dodatkowe, rosnące koszty bieżące (naprawy ubytków oraz odszkodowania), a także obniża poczucie jakości życia mieszkańców”.

Pytany o list przez dziennikarzy na konferencji prezydent Biedroń przyznał, że listu nie zna, choć pismo wpłynęło wcześniej do ratusza.

Prezydent zafundował nam dziury

Bądźmy sprawiedliwi, problem ze stanem ulic i chodników w mieście Robert Biedroń odziedziczył po poprzedniku. Liczby nie kłamią. Od roku 2012 władze miasta zaczęły mocno przycinać kwoty przeznaczane co roku w budżecie na bieżące utrzymanie stanu ulic i chodników. Jednak obecny prezydent nie tylko, że nic w tej kwestii nie poprawił, a sporo już pogorszył, np. w ubiegłym roku nie wyremontowano ani kawałka ulicy czy chodnika. Spójrzmy tylko na to, że w 2010 roku miasto przeznaczało na utrzymanie ulic 2,6 mln zł. Na ten rok Robert Biedroń zaplanował ledwie 1,6 mln zł. A w tym roku oczywiście 300 tys. zł na tzw. fundusz chodnikowy. Te 1,6 mln to tylko 87 proc. tego, co wydano w mieście w 2012 roku na drogi gminne i tylko 23 proc. na pozostałe typy dróg. Porównanie obu liczb pokazuje, że fundusz chodnikowy to czysta propaganda, niemogąca nic poprawić w mieście. Tym bardziej że od pięciu lat pieniądze przeznaczane na ulice są za małe. Problem więc narósł, a że doszedł ring, czyli nowe kilometry ulic, zieleni przydrożnej, które trzeba utrzymać, ZIM już wie, że skończyły mu się pieniądze na ten rok, przeznaczone na drogi.

W ZIM dla radnych przygotowano listę chodników i ulic w centrum miasta, które wymagają pilnego remontu. Wśród ośmiu ulic, na których trzeba wymienić

Dyrektor prawdę prezydentowi pisze
Tak naprawdę list-apel dyrektora ZIM do prezydenta to prośba o pieniądze na drogi w mieście, dokładnie umotywowana ich stanem. „Aktualny budżet, którym dysponujemy, nie pozwala na wykonanie żadnych remontów nawierzchni dróg, jest niewystarczający nawet w odniesieniu do napraw nawierzchni pozwalających na utrzymanie przejezdności dróg powiatowych, wojewódzkich oraz krajowych” - czytamy w liście do prezydenta. Dyrektor Borecki ostrzega prezydenta, że wieloletnia sytuacja braku środków na remonty jezdni powoduje coraz szybsze tempo degradacji stanu ulic w Słupsku. Za tym idą coraz większe koszty odszkodowań płaconych przez miasto użytkownikom dróg, którzy zniszczyli sobie samochody lub doznali obrażeń na krzywych chodnikach. Dyrektor ZIM wnioskuje więc o dodatkowe 900 tys. zł, które potrzebne są już w tegorocznym budżecie.

Jak powstrzymać lawinową degradację
Co roku przeprowadzana jest obowiązkowa kontrola stanu technicznego dróg w mieście. Ostatnia pokazuje, że ponad 400 odcinków jezdni (łącznie ponad 74 km) wymaga pilnego remontu. Do wymiany jest 200 odcinków chodników (łącznie 43 km). Specjaliści z ZIM wyliczyli, że co 15 lat trzeba wymieniać warstwę ścieralną ulicy i po dodatkowych 10 podbudowę. Licząc wszystkie ulice w mieście, wystarczyłoby 5 mln brutto rocznie na kompleksowe remonty ulic co 35 lat. „Ponadto przy konstruowaniu kolejnych budżetów miasta proponujemy uwzględnianie dodatkowej kwoty 5 mln zł rocznie z przeznaczeniem na remonty dróg, w celu powstrzymania lawinowej degradacji sieci komunikacyjnej Słupska” - apeluje dyrektor ZIM do prezydenta.

Prezydencka reakcja zaskakuje
Gdy podczas jednej z poniedziałkowych konferencji dziennikarze, nie znając jeszcze treści listu dyrektora ZIM, pytali o to prezydenta Biedronia, usłyszeli, że prezydent go nie zna. Ale cieszy się, że urzędnicy nie boją się do niego napisać, bo to najlepiej pokazuje zmiany w mieście, jakie zaszły za jego rządów. Mówił to, choć list już dawno był w ratuszu i zapoznał się z nim wiceprezydent Marek Biernacki. - Pieniędzy od lat brakowało i zważywszy na sytuację miasta, będzie nadal brakowało - powiedział wiceprezydent. Zapewnił jednak, że na bieżące łatanie dziur w tym roku pieniądze są i drogi będą doraźnie naprawiane. Tymczasem wystarczy trochę po mieście pojeździć, by zobaczyć, że dziury są, i to głębsze i jest ich więcej niż w latach ubiegłych. Co więcej w maju mamy ich na drogach zatrzęsienie, choć o tej porze roku już powinny być załatane.

Strefa prestiżu w centrum miasta
Słupscy radni otrzymali z ZIM przygotowane zestawienie najpotrzebniejszych remontów ulic i chodników w centrum miasta. Okazuje się, że naprawa 16 najbardziej tego wymagających chodników (zestawienie w infografice) kosztowałaby miasto ok. 3 mln zł. Osiem najbardziej zniszczonych ulic w mieście to 2,4 mln zł. Co ciekawe, władze miasta na papierze ustaliły w centrum tzw. strefę prestiżu. Zaliczyły do niej Stary Rynek - koszt remontu: zagospodarowanie zielenią, oświetlenie, mała architektura - za 2,2 mln zł. Do tej strefy zaliczono chodniki na: Sienkiewicza, Anny Łajming, Łukasiewicza i Zamenhoffa - koszt 2,4 mln, bo powinny być zrobione z prestiżowych materiałów. Jak można wyliczyć, mniej niż 10 mln zł wystarczy, by diametralnie zmienić stan chodników i ulic w centrum. Władze jednak uważają, że w budżecie Słupska nie ma takich pieniędzy. Tak więc przyzwyczajmy się do dziurawych ulic, będą z nami na dłużej.

Grzegorz Hilarecki

Mieszkam w Słupsku i o nim piszę. Samorząd, inwestycje nie mają dla mnie tajemnic. Pasje mam trzy: rodzina, sport i historia. Nie cierpię polityki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.