Prof. Aleksander Skotnicki: Białaczka jest jak znarowiony koń

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Katarzyna Kachel

Prof. Aleksander Skotnicki: Białaczka jest jak znarowiony koń

Katarzyna Kachel

Codziennie ktoś w Polsce dowiaduje się, że ma białaczkę. Każdego roku to cztery tysiące ludzi. Starszych, młodych i bardzo młodych. Na wszystkich ciąży wyrok, który chcemy odwrócić - mówi znany krakowski hematolog, prof. Aleksander Skotnicki w książce „Arka. Opowieść o życiu i przetrwaniu” w rozmowie z Katarzyną Kachel i Maciejem Kwaśniewskim

Panie profesorze, czym jest ostra białaczka?
Białaczka jest jak znarowiony koń. Chodzi o to, że u zdrowego człowieka krwiotworzenie jest kontrolowane przez białka regulacyjne produkowane na naszym genomie, czyli na chromosomach. I kiedy ta produkcja kuleje, jest zaburzona, to tak jakbyśmy mieli do czynienia z narowistym koniem, na którego nie działają komendy i którego nie można utrzymać w lejcach. Ten koń to właśnie patologiczne, nieprawidłowe i niepohamowane krwiotworzenie. O ile zdrowy szpik uwalnia do krwi obwodowej codziennie około pięciu tysięcy białych krwinek na mikrolitr, w krwi chorego jest ich pięćdziesiąt, sto tysięcy, a nawet pół miliona na mikrolitr. My, lekarze, musimy zatrzymać tego konia, chwycić za lejce, a te lejce to intensywna chemioterapia, która jest w stanie to dzikie zwierzę powstrzymać.

Jak szczelny jest ten mur?
Coraz szczelniejszy. Z tysiąca dwustu osób, którym daliśmy drugie życie, dziś, po dziesięciu, dwudziestu latach od przeszczepu, w dobrym zdrowiu jest około 70 procent.

Kiedy wykonaliście pierwszy przeszczep?
Był rok 1997. Nie byliśmy wcale pewni, czy potrafimy to zrobić. Pacjentka podjęła za nas decyzję, bezwzględnie wierząc w to, że przeszczep się uda, i tym nas zmobilizowała. Żyje do dziś - już przeszło dwadzieścia lat. Podobnie było z panią Krystyną Kowalską, która cierpiała na przewlekłą białaczkę szpikową. Poinformowaliśmy ją, że z tym rozpoznaniem byłaby to w Krakowie pionierska operacja, i zaproponowaliśmy jej inny ośrodek. Nie wahała się ani minuty, zapewniając, że ma do nas pełne zaufanie. Dziś, dwadzieścia lat po zabiegu, jest przewodniczącą Stowarzyszenia Osób po Transplantacji Szpiku Kostnego i żywym dowodem na to, że było warto. Jest wiele takich historii, których znaczenie wykracza poza względy wyłącznie medyczne. Kiedyś zakwalifikowaliśmy do przeszczepu znaną w Polsce osobę, której ojciec był więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen. Ten człowiek nie miał dawcy rodzinnego, ale w rejestrach znaleźliśmy dawcę, którego szpik pasował do naszego pacjenta. Był to Niemiec. Dzięki przeszczepowi płynie w nim teraz niemiecka krew. To jest wielkość medycyny. Biologia jest taka sama w każdym organizmie, niezależnie od narodowości, religii, a nawet koloru skóry. I nawet jeśli mamy świadomość, że skutki tych operacji nie są na sto procent pewne, potrafimy dać ludziom wiele lat życia. To przecież tak, jakby wygrać los na loterii. Powtarzam: trzeba być bardzo silnym, aby przeszczep przeżyć. Zbyt dobrze już wiemy, ile może być powikłań i który organizm jest w stanie sobie z tym poradzić. Trudno powiedzieć, że przeszczep nie jest dla wszystkich, że w tym momencie dla danego pacjenta nie jest dobrym rozwiązaniem. W nowotworowych chorobach krwi dążymy do tego, by szansa na powodzenie wynosiła 40, 50 procent. Zdarzają się pacjenci, których stan zdrowia nie daje takiej szansy, a przeszczep mógłby skrócić im życie. W takich sytuacjach jestem szczególnie ostrożny, zbyt dużo widziałem.

W dalszej części artykułu przeczytasz:

  • Czy w medycynie zdarzają się cuda?
  • Jak powiedzieć pacjentowi, że nie nadaje się do przeszczepu?
  • Jak chory powinien walczyć z izolacją i cierpieniem?
Pozostało jeszcze 82% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Katarzyna Kachel

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.