Rok 2022 – czego możemy się spodziewać w gospodarce?

Czytaj dalej
Fot. geralt/Pixabay License
Józef Lonczak

Rok 2022 – czego możemy się spodziewać w gospodarce?

Józef Lonczak

Czego 2022 roku roku możemy się spodziewać w światowej, polskiej i przede wszystkim w podkarpackiej gospodarce? Dla Nowin komentuje ekonomista Artur Chmaj z Katedry Ekonomii i Finansów w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

ŚWIAT

Rok 2022 w gospodarce światowej będzie zapewne kontynuacją nieprzewidywalności i chaosu, jaki widzieliśmy w mijającym roku. Walka z covid-19 nadal będzie wymuszać zwiększone wydatki budżetowe, działania podejmowane przez banki centralne w celu stabilizowania inflacji oraz dalsze zmiany w strukturze globalnych łańcuchów dostaw. Gospodarka amerykańska powoli nabiera rozpędu, ale oczekiwane podwyżki stóp procentowych przez FED mogą zaszkodzić gospodarkom rynków wschodzących, w tym także i naszej.

Zagadką są Chiny, bo w zasadzie od 15 lat zdarzają się tam objawy kryzysu i spowolnienia gospodarczego. Przykład bankructwa jednej z największych w skali świata firm deweloperskich (Evergrande), który nie spowodował trzęsienia ziemi w tamtejszej gospodarce, sugeruje, że to dość odporna gospodarka. Mnie jednak martwią opinie specjalistów wskazujących, że społeczeństwo chińskie może być znacznie bardziej podatne na mutacje koronawirusa (efekt m.in. polityki „zero-covid” czy mediana wieku społeczeństwa), co może znowu zakłócić dostawy produktów i materiałów w z Chin. Poza tym, chiński przemysł stanął przed ogromnym problemem deficytów energii – dla przykładu, 80% chińskich hut magnezu ponad miesiąc temu przerwało produkcję z braku prądu: połączenie faktów, że Chiny to światowy potentat w dostawach tego metalu, a w przeciętnym samochodzie ponad 200 elementów zawiera jego związki, to mamy gotową receptę na kolejny kryzys w motoryzacji.

Unia Europejska walczy z pandemią kolejnymi restrykcjami. O ile przemysł jeszcze „daje radę”, o tyle sektor usług znowu drży przed konsekwencjami. Inflacja w Europie jeszcze nie wymknęła się spod kontroli, ale jeśli nasilą się problemy z cenami nośników energii, może wyraźnie przyspieszyć, co osłabi europejską gospodarkę na dłuższy czas (a Putin zaciera ręce…).

POLSKA

Od dawna nie byłem tak pełen obaw o polską gospodarkę, jak obecnie, a mój wrodzony optymizm i wiara w polskich przedsiębiorców, jakby osłabły. Największym wyzwaniem jest inflacja. Spóźniona i nieskuteczna interwencja NBP spowodowały, że z każdym miesiącem faktyczna stopa inflacji przewyższa tą planowaną. Czy ten dysonans wygaśnie w 2022 roku? Niewiele na to nie wskazuje, a oficjalne państwowe prognozy inflacji są chyba raczej efektem życzeniowego patrzenia na świat, niż realnej oceny sytuacji.

Nieuchronnie czeka nas radykalna podwyżka stóp procentowych. Część analityków już dzisiaj mówi o poziomie 5-6% w skali roku. To natychmiast przełoży się na cenę kredytu. Dla zilustrowania zagrożenia dla Polaków i gospodarki użyję następującego przykładu: w 2000 r. wartość kredytów hipotecznych w Polsce stanowiła równowartość 1% PKB (kredyty w złotych), obecnie jest to ok. 18% PKB. Tu w realnym zubożeniu społeczeństwa nie pomogą żadne tarcze ani zaklęcia polityków.

Wystarczy się zresztą przyjrzeć cenom zakupów, jakie robimy prowadząc gospodarstwo domowe – takie wrażenia mieliśmy ostatnio w latach 90. poprzedniego stulecia. Inflacja to także, a może przede wszystkim problem przedsiębiorstw. Jeśli nie uda im się obronić przed tzw. spiralą płacowo-cenową, możemy mieć trwałe podstawy do wysokiej inflacji na wiele lat. Przedsiębiorcy będą zmuszeni podwyższać płace, by przy coraz wyższych kosztach energii, materiałów i usług temu sprostać – będą szybko podnosić swoje ceny. Już dzisiaj w wielu sektorach gospodarki mamy symptomy przegrzania: np. w budownictwie mieszkaniowym.

Jeżeli na dynamikę cen nałożymy ograniczenie dostępności kredytu (wyższe stopy i bardziej rygorystyczne podejście banków), to szok popytowy może wywołać dramatyczne załamanie części branż. Dużo zależy od zachowań polskich konsumentów: czy nadal tak chętnie będą wydawać pieniądze na konsumpcję, czy zaczną na poważnie oszczędzać? Wyższe stopy procentowe mogą spowodować renesans lokowania oszczędności w bankach, tym bardziej, że inwestycje w mieszkania na wynajem przestaną się opłacać. Ciekaw jestem, jakie warunki finansowe zaproponuje państwo polskie oferując swoje obligacje, bo to, że będzie musiało szukać nowych źródeł dochodów jest pewne.

Bardzo dużo obaw, szczególnie wśród przedsiębiorców budzi polityka rządu, zwana „polskim ładem”. W firmach trwa przecież gorączkowe przygotowanie do mnóstwa radykalnych zmian przepisów, których tempo i sposób uchwalenia urąga bytowi, który zwykliśmy określać jako „państwo prawa”. Większość Polaków nie wie, jakie będą rzeczywiste skutki eksperymentów podatkowych dla ich dochodów w 2022 roku, jeśli nawet ekonomiści mają z tym problem, to co dopiero mają mówić osoby, które na finansach i podatkach się nie znają? Kolizyjny kurs rządzących z instytucjami i częścią państw Unii Europejskiej tylko pogłębia wrażenie niepewności i chaosu w 2022 r. Nawiasem mówiąc, nieuchronnie zbliżamy się do wyborów parlamentarnych, więc w działaniach rządzących pewnie coraz trudniej będzie się doszukać logiki, zastępowanej budowaniem kolejnych „plusów wyborczych”.

PODKARPACIE

Podkarpacka gospodarka relatywnie mocno ucierpiała na koronakryzysie w 2020 r. Mijający rok dał szanse na rekonstrukcję, a część branż bardzo skutecznie otrząsnęła się z kryzysu. To, co czeka nas w 2022 r. niestety, co do strategicznych przyczyn, nie zależy absolutnie od naszego regionu.

Na ceny energii elektrycznej, gazu ziemnego, paliw silnikowych czy stopy inflacji, nie mamy żadnego wpływu. Niewiele też możemy zdziałać w branżach, które zostały mocno poobijane kryzysem w skali globalnej, np. przemysł i transport lotniczy czy produkcja komponentów w branży automotive.

Sądzę jednak, że przewagi, jakie zdecydowały o lokalizacji takich firm na Podkarpaciu są na tyle silne, że pozwolą powoli odbudować potencjał. Szeroko rozumiany sektor usług cierpi wskutek obostrzeń podobnie jak w innych regionach, ale być może części branż uda się wykorzystać swoje specyfiki – np. turystyce bieszczadzkiej. Jeśli nie przydarzą się nam ogólnokrajowe problemy o charakterze koniunkturalnym, to większość branż powinna sobie poradzić.

Józef Lonczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.