Wojciech Kulig

Sąsiedzie, nie wyrzucaj resztek z obiadu mewom na pożarcie. Jedzenie śmierdzi, a ptaki wrzeszczą

Jeżeli dokarmiasz mewę i czasem o tym zapomnisz, będzie z wściekłością tłukła ci w szybę Fot. Archiwum GP24.pl Jeżeli dokarmiasz mewę i czasem o tym zapomnisz, będzie z wściekłością tłukła ci w szybę
Wojciech Kulig

Wrzaski białych mew na osiedlach nie są romantyczne, tylko wkurzające. Ptaki znad morza przeniosły się do miast, bo tu mają łatwy dostęp do jedzenia. Hałasują, śmierdzą i brudzą.

- To, co dzieje się na osiedlu z dzikimi ptakami, to dramat. Mieszkańcy karmią mewy, a one się przyzwyczajają i co chwilę przylatują. Zanieczyszczają ulice, samochody, dachy. Jeden pan w naszym bloku nieustannie karmi to ptactwo. Mewy siadają na parapecie i tłuką w szybę, jak nie mają jedzenia. Przeżywamy gehennę - mówi mieszkaniec jednego z koszalińskich osiedli.

- Tysiąc razy zwracaliśmy uwagę sąsiadom z wyższego piętra, żeby nie wyrzucali resztek z obiadu na trawnik przed blokiem, ale nie skutkuje - żali się 40-latek mieszkający na parterze wielorodzinnego budynku na słupskim Zatorzu. - Codziennie mamy przegląd tego, co jedli. Mięso, ziemniaki, spleśniały chleb, jarzyny cuchną nam pod oknem i wabią ptaszyska. Głównie mewy, które potrafią być agresywne i są bardzo krzykliwe od samego świtu.

Dokarmianie nie tylko wywołuje spory między mieszkańcami, ale i jest zagrożone karą grzywny. Mówi o tym art. 145 Kodeksu wykroczeń dotyczący zanieczyszczania miejsc publicznych.

- Na podstawie tego przepisu można wystawić mandat w wysokości do 500 złotych - mówi Paweł Dyjas, komendant Straży Miejskiej w Słupsku. Przyznaje jednocześnie, że udowodnienie winy nie jest łatwe. Za jego sześcioletniej komendatury w Słupsku ukarano tak trzy osoby.

Poza tym mewy wcale nie wymagają naszej pomocy.

- Dokarmianie dzikich ptaków powinno się radykalnie ograniczyć, a właściwie go zaniechać. To jest zbędne. Ptaki te znajdują sobie naturalne żerowiska, dla nich jest to miejsce do stałego bytowania z pokolenia na pokolenie. To są dzikie zwierzęta, które całkowicie sobie bez nas poradzą - mówi Piotr Szykowny, powiatowy lekarz weterynarii w Koszalinie, do którego trafia wiele skarg od udręczonych sąsiadów na osoby dokarmiające ptaki.

Śmietnikito nie stołówki

Najwięcej miejskich mew (są już nowe pokolenia, które morza na oczy nie widziały), gromadzi się na śmietnikach przy blokach i halach targowych.

- Dopóki nie zaczniemy dbać o te tereny, a żywność będzie walała się wokół niezamykanych kontenerów na śmieci, to ptaki będą się tam pojawiać i będzie ich coraz więcej - mówi Katarzyna Lesner, prezes Fundacji dla Dzikich Zwierząt Larus w Koszalinie. - Na osiedlowych podwórkach często można zauważyć stare nawyki w stylu wieszania suchego chleba w reklamówkach na śmietnikach. Zwierzęta, nie tylko ptaki, rozdzierają te torby i rozwlekają zawartość po podwórkach. Poza tym że to nieestetyczne i uciążliwe dla ludzi, to także szkodliwe dla zwierząt. Taki spleśniały chleb to trucizna, zwłaszcza w upały.

Jeżeli już dokarmiać, to z głową

- Ptaki to nie śmietniki, jeśli chcemy je dokarmiać, to w odpowiednim miejscu i czasie, i tylko pokarmem naturalnym - dodaje Katarzyna Lesner. - Latem wszystkie małe wróblowe żywią się owadami, więc dokarmianie ich nie ma sensu. Można natomiast pomagać im zimą.

Jej zdaniem najlepszy jest pokarm nieprzetworzony. Na przykład słonecznik - łuskany lub w łupinie. Ważne, żeby nie był solony. Działacze z ekologicznej organizacji WWF polecają słonecznik czarny, który jest bogaty w tłuszcze, białka i minerały - dobrze się sprawdza w okresie silnych mrozów.

- Trzeba też pamiętać, że kaczki czy łabędzie nie są chlebożercami, tym bardziej nie jedzą ryb ani mięsa. To są ptaki wodne żywiące się roślinami, tak więc zimą możemy je dokarmiać startymi warzywami, bez dodatków przypraw - dodaje Katarzyna Lesner.

Oprócz słonecznika czy startych warzyw można też podawać ptakom różnego rodzaju ziarna, w tym kukurydzę czy siemię lniane. Sprawdzą się również rozdrobnione orzechy.

W wielu miastach powstają wyznaczone miejsca, w których wolno karmić ptaki. Ciekawe rozwiązanie zastosowano w parku miejskim w Sławnie i łabędzim w Słupsku. Postawiono tzw. ptasie bufety - urządzenia wydające zdrową karmę dla ptaków i dodatkowo pełniące funkcję edukacyjną.

Wojciech Kulig

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Andrzej

Mewy zlatują się do Koszalina tylko przed sztormem i w czasie sztormu. Nic do tego nie mają resztki w śmietnikach. Uciekają przed wiatrem. Tak jest zawszę.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.