Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Sieć szpitali - ryzyko dla rządu PiS?

Sieć szpitali - ryzyko dla rządu PiS? Fot. Jest Set/Reporter
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Mimo ostrej krytyki ze strony opozycji i wątpliwości zgłaszanych nawet przez członków rządu sztandarowy projekt PiS w kampanii wyborczej, czyli ustawa o sieci szpitali, została wczoraj zaakceptowana przez rząd. Jedyna zmiana jest taka, że sieć szpitali zacznie funkcjonować nie od 1 lipca, a od początku października br.

Teoretycznie może się w niej znaleźć każdy szpital bez względu na formę własności: publiczny, prywatny czy w formie spółki. Jednak przyjęte kryteria kwalifikacji do sieci praktycznie eliminują z gry placówki prywatne.

Kilka poziomów

W ramach sieci szpitale zostaną przydzielone do któregoś z siedmiu poziomów. Do poziomu I stopnia należeć mają przede wszystkim szpitale powiatowe, do II stopnia - m.in. szpitale ponadpowiatowe realizujące bardziej skomplikowane świadczenia, a do III stopnia przypisano głównie szpitale wojewódzkie ze specjalistyką. Cztery specjalistyczne poziomy zabezpieczenia obejmą szpitale pediatryczne, onkologiczne, pulmonologiczne, a także ogólnopolskie - obejmujące instytuty oraz szpitale kliniczne utworzone przez ministra i uczelnie medyczne. Szpitale I poziomu mają oferować świadczenia w podstawowych specjalnościach: chirurgia ogólna, choroby wewnętrzne, położnictwo i ginekologia oraz pediatria lub neonatologia. Szpitale II, poza wyżej wymienionymi, także chirurgię dziecięcą, kardiologię, neurologię, okulistykę, ortopedię i traumatologię ruchu, otolaryngologię i urologię. Wymagania szpitala III poziomu są jeszcze bardziej rozbudowane i obejmują ponadto np. reumatologię, toksykologię kliniczną i kliniczną transplantologię.

Kryteria „pod publiczne”

Przyjęty wczoraj przez rząd projekt zakłada, że w sieci będą się mogły znaleźć szpitale, które od co najmniej dwóch lat mają umowę z NFZ i w których funkcjonuje izba przyjęć albo szpitalny oddział ratunkowy (drugiego warunku nie będą musiały spełniać szpitale ogólnopolskie, onkologiczne i pulmonologiczne). Oprócz oddziału ratunkowego, będą prowadzić nocną i świąteczną opiekę, a pacjentom opuszczającym szpital zapewniać opiekę poradni przyszpitalnej (np. kardiologicznej czy ortopedycznej) oraz rehabilitację.

Problem w tym, że prawie nie ma szpitali prywatnych, które byłyby w stanie zapewnić tak kompleksową pomoc, nie mówiąc o tym, że mało który z nich ma SOR lub izbę przyjęć.

Ryczałt zamiast kontraktu

Placówki zakwalifikowane do sieci będą miały gwarantowaną umowę z NFZ na cztery lata. Zapłatę za swoją pracę otrzymają w formie ryczałtu, a niej jak do tej pory - kontraktu. Jak tłumaczył wczoraj minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, lekarze mają chorym zapewniać medyczną opiekę, a nie rozliczać procedury. Szef MZ zapowiedział też, że uwolni lekarzy od zbędnej biurokracji.

Na funkcjonowanie szpitali z sieci płatnik przeznaczy około 91 proc. środków, z których obecnie finansowane jest leczenie szpitalne. To kwota niebagatelna, bo aż 27 mld zł. Placówki, które nie zostaną zakwalifikowane do sieci, nadal będą mogły być kontraktowane w oparciu o postępowanie konkursowe. Pula pieniędzy dla nich to jednak zaledwie 3 mld zł.

Prywatne zagrożone

Z ustawy o sieci zadowoleni są przede wszystkim szefowie dużych, wielospecjalistycznych szpitali. Po pierwsze dlatego, że będą mieli stabilne finansowanie, po drugie - lepiej wykorzystają swoje „moce przerobowe”. Dziś pracują na 60 proc. swoich możliwości.

- Ustawa porządkuje w pewien sposób system, wprowadzając preferencje dla szpitali publicznych - uważa Dariusz Kostrzewa, prezes spółki Copernicus (zarządza Szpitalem im. Mikołaja Kopernika). - Przeciwdziała też zbytniemu rozdrobnieniu kontraktów.

Zdaniem prezesa Kostrzewy, prywatne szpitale odgrywają ważną rolę w systemie, warto więc każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. Punktem wyjścia przy tworzeniu sieci powinny być mapy potrzeb zdrowotnych, a nie forma własności. O tym, która placówka znajdzie się w sieci, powinno decydować to, czy jest potrzebna pacjentom.

Ryzykowna operacja

- Szpitale to podstawa systemu ochrony zdrowia w Polsce. Jeśli ich reforma okaże się klapą, rządząca partia może nawet stracić władzę - obawia się jeden z pomorskich posłów PiS.

Mimo że prace nad ustawą trwały od wielu miesięcy, a jej projekt był kilkakrotnie modyfikowany, wciąż budzi ona kontrowersje, nawet w środowisku PiS. Nie ulega bowiem kwestii, że dyskryminuje ona szpitale prywatne. Z tego powodu wpierw zastrzeżenia do projektu miał wicepremier Mateusz Morawiecki - szybko jednak zamilkł, jakby ktoś go przywołał do porządku. Kilka dni temu krytycznie do projektu ustawy o sieci szpitali odniósł się wicepremier Jarosław Gowin. Argument był ten sam: ustawa wytnie w pień około 400 prywatnych szpitali, które funkcjonowały do tej pory dzięki kontraktom z NFZ, co pogorszy dostęp chorych do leczenia w formie hospitalizacji i jeszcze bardziej wydłuży kolejki na zabiegi. Pacjenci nie tylko nic na tej ustawie nie zyskają, a najpewniej stracą, bo szpitale publiczne nie będą w stanie z dnia na dzień przejąć ich zadań, jak choćby w dziedzinie kardiologii inwazyjnej.

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

nie dziwota

Rząd wczoraj przyjął projekt dotyczący utworzenia tzw. sieci szpitali. Przewiduje on, że w sieci będą mogły znaleźć się szpitale, które od co najmniej dwóch lat mają umowę z NFZ i w których funkcjonuje izba przyjęć albo szpitalny oddział ratunkowy.

Placówki zakwalifikowane do sieci będą miały gwarantowaną umowę z NFZ.

Maria Ochman podkreśla, że takie zmiany są potrzebne, ponieważ sytuacja odnośnie szpitali w ostatnich latach stała się rozregulowana.

– W Polsce świadczenia zdrowotne, system opieki zdrowotnej jest tak rozregulowany przez ostatnie 8 lat, że praktycznie rzecz biorąc, można było spokojnie wejść do systemu i wybrać co chce i co jest akurat dobrze wyceniane i bez problemów w tym systemie wykonywać te świadczenia, kosząc przy okazji niezłe pieniądze. Jeżeli mówimy dzisiaj, że nikogo z tego systemu, nie usuwamy, ale mówimy szpital musi być szpitalem. „Solidarność” od wielu lat domaga się, aby podmiot działalności medycznej zastąpić szpitalem, aby ten szpital był blisko, aby był czynny 24 godziny na dobę, oraz aby w tym szpitalu znajdowały się te oddziały, których najczęściej Polacy poszukują – zaznaczyła przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

Tymczasem utworzeniu tzw. sieci szpitali sprzeciwia się opozycja. PSL uważa, że projekt ustawy szkodzi zdrowiu i życiu pacjentów. Natomiast zdaniem Nowoczesnej pogorszy się jakość udzielanych usług, a pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do tych świadczeń. Z kolei PO uważa, że zmiana spowoduje likwidację wielu szpitali.

Zmiany dotyczące sieci szpitali mają obowiązywać od 1 października bieżącego roku.

detektyw

jak sobie pojezdzi z 200km do szpitala tak z 5 x w tygodniu

hahaha na koltunstwo nie ma leku

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.