Andrzej Gurba

Skazany za wypadek sprzed pięciu lat

Skazany za wypadek sprzed pięciu lat
Andrzej Gurba

Wczoraj Sąd Rejonowy w Miastku skazał Nikodema Ch. za spowodowanie wypadku, w którym poważnie ranne zostały trzy osoby.

W czwartek Sąd Rejonowy w Miastku skazał Nikodema Ch. za spowodowanie wypadku, w którym trzy osoby doznały poważnych obrażeń ciała, w tym jedna bardzo ciężkich. Do wypadku doszło w marcu 2012 r. i to jest już drugi wyrok w tej sprawie. Wcześniejszy, uniewinniający, został skutecznie zaskarżony przez prokuraturę.

Nikodem Ch. był wtedy uczniem Technikum Leśnego w Warcinie, tak jak i trzech pasażerów, którzy zostali ranni. Do wypadku doszło na drodze między Kępicami a Warcinem. Nikodem Ch., kierując samochodem marki Peugeot, nie wyrobił na zakręcie, wpadł w poślizg i uderzył w drzewo.

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu

Miastecki sąd skazał Nikodema Ch. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby dwóch lat. Dodatkowo sąd orzekł grzywnę w wysokości 1000 zł oraz obciążył oskarżonego kosztami procesu.

- W ocenie sądu wina oskarżonego nie budzi wątpliwości - mówił w ustnych motywach wyroku sędzia Andrzej Michałowicz. - Wyjaśnienia oskarżonego, jakoby w trakcie pokonywania przez niego zakrętu miał się pojawić niezidentyfikowany samochód, który miał zajechać mu drogę, nie znajdują potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym. Policjanci, którzy byli na miejscu zdarzenia oglądali tę drogę. Nie znaleźli śladów świadczących o tym, że oskarżony był zmuszony zjechać na pobocze i tam miało samochodem zarzucić, no i potem było uderzenie w drzewo. Nie było także manewrów obronnych, np. śladów hamowania. Świadek, który jechał w przeciwnym kierunku, na tej drodze nie widział żadnego innego pojazdu. Biegły stwierdził, że gdyby taki pojazd jednak był, to oskarżony miałby czas i takie pole widzenia, aby zareagować. W ocenie sądu oskarżony przyjął taką linię obrony, która została poparta przez jego kolegów, którzy z nim jechali. Początkowo koledzy, którzy byli pasażerami samochodu prowadzonego przez oskarżonego, kategorycznie twierdzili, że taki samochód był. W trakcie procesu, po uchyleniu poprzedniego wyroku (uniewinniającego - dop. redakcji), zasłaniali się już niepamięcią, nie byli pewni, czy taki samochód był. Używali słów - prawdopodobnie, wydaje mi się.

Prokurator chciał zakazu prowadzenia pojazdów

Sędzia Andrzej Michałowicz stwierdził dalej, że oskarżony nie był do tej pory karany.

- Prokurator wnosił o orzeczenie wobec oskarżonego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Należy jednak stwierdzić, że od dnia wypadku minęło już pięć lat. W tym czasie oskarżony nie był karany za przestępstwa związane z naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Było to zdarzenie jednorazowe. A więc nie jest, zdaniem sądu, orzekanie, takiego zakazu nie jest konieczne.

Ten wyrok nie jest prawomocny.

Andrzej Gurba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.