Śmiercią zakończona ballada o Gosi, co Dariusza już nie chciała

Czytaj dalej
Fot. archiwum gs24.pl
Mariusz Parkitny

Śmiercią zakończona ballada o Gosi, co Dariusza już nie chciała

Mariusz Parkitny

Miała wielki wpływ na mężczyzn. Dariusz nie mógł się pogodzić, że go zostawiła. Janusz chciał odejść, ale nie potrafił. Pierwszy nie żyje. Drugiemu grozi dożywocie za zabójstwo konkurenta. Jej zreszą też.

6 sierpnia 2020 r. w lokalnych mediach ukazała się krótka notatka.

„Zwłoki mężczyzny w stawie na Prawobrzeżu Szczecina. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia. Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o unoszącym się na powierzchni niewielkiego stawu przy ulicy Chłopskiej ciała. Na miejscu trwają czynności wyjaśniające okoliczności utonięcia. Staw Zielony Zakątek przy ulicy Chłopskiej to niewielki akwen wodny, który znany jest właściwie jedynie mieszkańcom okolicznych osiedli. To właśnie tam o godzinie 17.10 zostali wezwani policjanci. - Otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące unoszących się na powierzchni tego akwenu zwłok mężczyzny - informuje sierż. szt. Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Na miejscu działają policjanci i prokuratura. Nie wiadomo na razie, jak doszło do tej tragedii”.

Następnego dnia o sprawie wszyscy zapomnieli. Prawie wszyscy.

Małgorzata

To mogłaby być wzruszająca historia o nieszczęśliwej miłości, ale nie będzie, bo za dużo leje się w niej wódki i za dużo jest przemocy. Przyznaje to sama Małgorzata.

- Usiedliśmy na ławce. Było cacy, fajnie, pięknie, ale było za dużo alkoholu. Zaczęli się kłócić o mnie. Dariusz prosił, żeby wróciła do niego, ale mówiłam, że nie, bo mam już nowego partnera. Wtedy Dariusz wstał i uderzył Janusza w twarz. Prosiłam, aby się uspokoili, ale oni nie reagowali. Wzięłam więc reklamówkę i poszłam do szopy, gdzie mieszkałam. Ja Dariusza nie zabiłam - przekonuje Małgorzata.

Ma 48 lat, chociaż wygląda na więcej. Alkohol odcisnął piętno na jej twarzy, mimo że od roku nie pije. Panna, z podstawowym wykształceniem. Dzieci już odchowała. Kilkakrotnie karana. Za kradzieże i grzywny, których nie płaciła, nakładane za pijaństwo. Utrzymywała się ze zbieractwa. Miesięcznie zarabiała na tym 600-700 zł.

Dariusz

Gdy Małgorzata nie miała pieniędzy, zawsze mogła o nie poprosić Dariusza. Nigdy jej nie odmówił, choć już dwa lata nie byli ze sobą i zdążyła znaleźć sobie nowego przyjaciela, młodszego. Mimo to Dariusz dawał jej PIN do karty bankowej. I nawet w obecności Janusza prosił, aby do niego wróciła.

Ponad 60-letni Dariusz to ten mężczyzna, którego ciało znaleziono dwa lata temu w stawie. Jego córka bezskutecznie przekonywała ojca, aby dał sobie spokój z Małgorzatą, bo to kobieta nie dla niego. Agresywna, nadużywająca alkoholu…

- Ona zakazywała mi wizyt u Dariusza, bo znalazł sobie inną kobietę. A nie dlatego, że byłam agresywna. Nie jestem agresywna po alkoholu - zaperza się Małgorzata.

Janusz

Przez ponad rok po śmierci byłego kochanka Małgorzata żyła, jakby się nic nie stało. Ale po znajomych rozeszło się już, że mogła mieć coś wspólnego ze śmiercią Dariusza. Latem 2021 r. policjanci wezwali ją na przesłuchanie - najpierw w charakterze świadka. Rok temu trafiła do aresztu. Zarzut: zabójstwo Dariusza K. Poprzez utopienie.

Razem z Małgorzatą do celi trafił 59-letni Janusz. Zarzut ten sam. Grozi im dożywocie.

- Jeszcze przed tym, co zaszło nad stawem (to tam doszło do tragedii - dop. red.), chciałem z nią zerwać. Ale się nie dawało. Ona przychodziła do mojej siostry, u której mieszkałem. Sąsiedzi się skarżyli - opowiadał.

Janusz to kryminalista. Siedział w więzieniu skazany m.in. za rozbój. Dostał trzy lata. Pochodzi z Bydgoszczy. Siedem lat temu pojawił się w Szczecinie. Poznał Małgorzatę, która była wtedy z Dariuszem. Parą zostali dwa lata przed śmiercią Dariusza.

Mimo że ich związek się w końcu rozpadł krótko przed aresztowaniem obojga, Janusz o byłej kochance nie mówi inaczej, jak tylko czule „Gosia”, „Małgosia”. I zapewnia, że oboje nie mają nic wspólnego ze śmiercią Dariusza.

Spotkanie nad stawem

Sprawa byłych kochanków jest bardzo trudna. Proces jest poszlakowy. Twardych dowodów tu niewiele. Głównie wyjaśnienia znajomych Małgorzaty, którym miała się przyznać, co zrobiła Dariuszowi. Ale czy na pewno?

Tego dnia wypili we trójkę trzy butelki wódki, 0,75 litra każda. Na dobrą sprawę nie wiadomo nawet, kiedy do zabójstwa doszło.

- Piliśmy z Małgosią codziennie - przyznał Janusz.

Pod koniec sierpnia 2020 roku spotkali się przed południem w trójkę na ławeczce nad stawem przy ul. Chłopskiej. Ponoć na spotkanie nalegał Dariusz. Wiedział, że jego miłość przyjdzie z nowym partnerem. Zapowiedziała mu to.

Panowie nie znali się wcześniej. Rozmowa przy wódce szybko zeszła na rozmowę o uczuciach. Dariusz nalegał, aby Małgorzata zostawiła obecnego partnera i wróciła do niego.

- On mówił, żeby ona do niego wróciła, a Gosia odpowiadała, że wróci, jak on zrobi porządek z córką, bo im namieszała w życiu - mówi Janusz.

W pewnym momencie emocje wzięły górę. Dariusz uderzył Janusza pięścią w twarz i zaczęli się szarpać.

- Potem on spadł z ławki i go z Gosią podnieśliśmy - twierdzi Janusz.

Doszło do zgody i impreza trwała dalej w najlepsze. Cała trójka zgadywała, ile kaczek pływa w stawie. To był pomysł Dariusza. Zwycięzcy zagadki fundował alkohol. Wcześniej kupił dwie flaszki wódki, jedzenie i papierosy. Zdążył też zapłacić w pobliskim banku ratę kolejnej pożyczki. Kiedy alkoholu zabrakło, poszedł z Małgorzatą po kolejną butelkę do sklepu.

Do tego miejsca wyjaśnienia Małgorzaty i Janusza są mniej więcej spójne. Różnice zaczynają się od chwili, gdy mieli wrócić do domu.

Janusz twierdzi, że po kilku godzinach libacji nad stawem zostawili Dariusza na ławce, bo miał jeszcze coś do załatwienia.

- Wcześniej mówił, że jak będzie mocno pijany, to mamy go odprowadzić do autobusu. Ale w końcu nie chciał iść i mówił, że jeszcze coś musi załatwić. My z Małgosią wróciliśmy do domu - wyjaśnia Janusz.

Wersja Małgorzaty jest jednak inna.

- To ja wróciłam pierwsza do domu, bo oni się szarpali i nie chcieli przestać. Janusz wrócił po kwadransie lub pół godzinie i z uśmiechem powiedział, że chyba wrzucił Dariusza do wody, ale nie wie, co mu się stało, bo wracając do domu, już się nie odwracał. O śmierci Darka dowiedziałam się po kilku dniach - mówiła Małgorzata.

Twierdzi, że Janusz niechętnie wracał do tematu i zmieniał wersje. Raz mówił, że pchnął Dariusza do wody, a innym, że wcale nie.

- Janusz był bardzo agresywny, nie wiem, czy mógłby zabić, nie wiem, czy wrzucił Darka do wody. Mówił, żebym nie mówiła o nim policji, jak mnie wzywali na przesłuchanie. Mam czyste sumienie - mówiła.

Jednak według prokuratury oboje zabili Dariusza. Kochanek Małgorzaty wrzucił go do stawu, a ona przycisnęła ciało nogą aż do utopienia. Wszystko stało się w biały dzień. Sekcja zwłok wykazała, że Dariusz był bardzo pijany, gdy umierał.

- W dniu bliżej nieustalonym choć najprawdopodobniej 25 sierpnia 2020 r. przy ul. Chłopskiej, działając wspólnie i w porozumieniu, zabili Dariusza K. Wepchnęli go, bardzo już pijanego, do wody, a Małgorzata K. przytrzymywała go nogą. W efekcie Dariusz K. poniósł śmierć w wyniku uduszenia gwałtownego w mechanizmie utopienia. Oskarżeni zabrali potem telefon pokrzywdzonemu - oskarża prokurator Patrycja Urban-Malada z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Eugenia

Jednym ze świadków w sprawie jest była znajoma Małgorzaty, Eugenia. Twierdzi, że kochanka Dariusza groziła jej i to w niecodzienny sposób, przyznając tym samym, że ma coś wspólnego ze śmiercią kochanka. Jak to miało wyglądać? Pewnego dnia miała ją przewrócić na ziemię i grozić, że ją zajeb… jak Darka.

Małgorzata, tak jak Janusz, nie przyznaje się do winy. Podejrzewa za to, że Eugenia może ją oskarżać z zazdrości o swojego przyjaciela.

- Ja się nie odgrażałam Eugenii. Kłóciłyśmy się czasem, bo ona jest strasznym palaczem. To Janusz ją pobił i jej partnera. Nie groziłam jej, że ją zajeb... Nie mówiłam Eugenii, że to ja miałam pomóc przy utopieniu Dariusza. To są oszczerstwa. Nie wiem, o co jej chodzi. Może ona jest zazdrosna, ale przecież faceta jej nie zabieram - zastanawiała się.

Mariusz Parkitny

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.