Sylwia Lis

Straty na Kaszubach są olbrzymie, a ludzie przerażeni i załamani

Straty na Kaszubach są olbrzymie, a ludzie przerażeni i załamani
Sylwia Lis

Usuwane są skutki nawałnicy i trwa szacowanie strat 
po nawałnicy, która przeszła nad gminami Studzienice i Parchowo

Wciąż usuwane są skutki nawałnicy, jaka przeszła przez gminy Studzienice i Parchowo. – Sytuacja jest opanowana – mówi Andrzej Dołębski, wójt Parchowa. – Wczoraj wysłano do nas jeszcze dwudziestu strażaków, którzy udrożniali drogę z Sylczna do Grabowa.

Będzie pomoc

Również w poniedziałek wieczorem radni gminy Parchowo spotkali się na nadzwyczajnej sesji. Głównym tematem była nawałnica. – Od środy do piątku w godzinach od 7.15 do 20 w GOPS w Parchowie będziemy przyjmować wnioski od mieszkańców gminy Parchowo, których budynki mieszkalne ucierpiały wskutek huraganu – wyjaśnia Katarzyna Wirkus, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Parchowie.

– Prosimy o niezwłoczne składanie podań, żebyśmy mogli jak najszybciej uruchomić pomoc finansową. Z zasiłków celowych z tytułu zdarzenia losowego będzie można skorzystać bez względu na dochód rodziny. Po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego przez pracownika socjalnego GOPS w Parchowie zostanie wydana decyzja o przyznaniu pomocy w wysokości do sześciu tysięcy złotych na zaspokojenie podstawowych potrzeb związanych z funkcjonowaniem rodziny, w tym drobnych, pilnych napraw budynków mieszkalnych, do 20 tys. zł na pokrycie kosztów większych prac remontowych i budowlanych (dodatkowo będzie potrzebne oszacowanie wysokości strat przez komisję gminną), do 
100 tys. zł na odbudowę domu mieszkalnego, zakup nowego budynku mieszkalnego albo mieszkania (potrzebna jest dodatkowo opinia rzeczoznawcy i decyzja o nakazie rozbiórki, w sytuacji gdy zamieszkiwanie w danym lokalu będzie zagrażać bezpieczeństwu ludzi. Te zasady nie dotyczą budynków gospodarskich, domków letniskowych, budynków w budowie i domów rekreacyjnych.

– Na uprzątnięcie tego, co zostało po najwyższej jakości drzewostanach, potrzeba około roku – informuje Daniel Lemke, nadleśniczy Nadleśnictwa Bytów. – Powierzchnie poklęskowe odnowimy dość szybko, ale rany w przyrodzie będą widoczne jeszcze przez 
co najmniej 100 lat. Dziękuję wszystkim współpracownikom za wspaniałą pracę. Wszystkim przyjaciołom bytowskich lasów i leśnikom dziękuję za liczne słowa otuchy. Ogrom zniszczeń powala. Początkowo myśleliśmy, że będą mniejsze. Cztery godziny w powietrzu i oblot Nadleśnictwa Bytów, ale i w ramach pomocy sąsiedzkiej Nadleśnictwa Lipusz, dały nam obraz zniszczeń. U sąsiadów z Lipusza drzewa leżą na obszarze dwóch milionów metrów sześciennych. W Nadleśnictwie Bytów jest to co najmniej 450 tysięcy metrów sześciennych i około 3700 hektarów kompletnie zniszczonych drzewostanów. Dopiero z góry można ocenić ogrom zniszczeń. Masakra.

Zakaz wstępu do lasu

Nadleśniczy przypomina o zakazie wstępu do lasu. – Jest naprawdę niebezpiecznie – mówi. – Turyści ciekawi tego, co się stało, wręcz pchają się, musimy ich odganiać. Zakazem wstę-
pu objęte są leśnictwa: Czarna 
Dąbrowa, Zielony Dwór, Róg i Koźlice, które położone są w obrębie gmin Studzienice i Bytów.

Rodzi się pytanie: co ze zwierzyną? – Przy takiej klęsce z pewnością znajdziemy wie-
le padniętych zwierząt – mówi Lemke. – Ale jak wynika z badań i wcześniejszych obserwacji, zwierzęta dużo wcześniej orientują się w nadchodzących tego typu zjawiskach. Najczęściej ukrywają się w młodnikach i na polanach.

Sylwia Lis

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.