To najlepszy czas, by wprowadzić zmiany w szkole - zarówno te cyfrowe, jak i te pod kątem nastawienia - mówi Mikołaj Marcela

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Monika Jankowska

To najlepszy czas, by wprowadzić zmiany w szkole - zarówno te cyfrowe, jak i te pod kątem nastawienia - mówi Mikołaj Marcela

Monika Jankowska

O tym, czy edukacja online zdała egzamin i jaki będzie powrót do tradycyjnego modelu nauczania opowiada Mikołaj Marcela - nauczyciel akademicki, promotor innowacyjnych metod nauczania, pisarz, właśnie ukazała się jego najnowsza książka "Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem. Edukacja, w której dzieci same chcą się uczyć i rozwijać".

Wszystko wskazuje na to, że 1 września uczniowie i nauczyciele wracają do szkół. Zanim jednak porozmawiamy o powrocie, chciałabym zapytać Pana, czy nauka online się sprawdziła? Czy uczniowie wynieśli z tego wiedzę i umiejętności?

To najlepszy czas, by wprowadzić zmiany w szkole - zarówno te cyfrowe, jak i te pod kątem nastawienia - mówi Mikołaj Marcela
Mikołaj Marcela

Nie, nie sprawdziła się niestety, a uczniowie (najczęściej) wynieśli z niej niewiele, o ile cokolwiek. W zdecydowanej większości nauczyciele przenieśli dotychczasowych tryb pracy, czyli pruski model szkoły, do przestrzeni cyfrowej. Efektem była jeszcze bardziej anarchroniczna edukacja niż do tej pory. Wykonywane przez uczniów karty pracy oraz wypełnianie ćwiczeń w podręcznikach często bez jakiejkolwiek pomocy nauczycieli – to nie jest ani zdalne nauczanie, ani zdalne uczenie się. Oczywiście byli też świetni nauczyciele, którzy pokazali, jak wielkie możliwości daje sieć i narzędzia cyfrowe. Wykorzystali najnowsze platformy do komunikacji z uczniami, przeprowadzili zajęcia metodą projektową albo odwróconej klasy. O części z tych nauczycieli pisałem w obu moich książkach i zawsze podaję ich za przykład, że już teraz można inaczej.

Jaka, Pana zdaniem, będzie polska szkoła po miesiącach od zamknięcia budynków? Czy nauczyciele i dyrektorzy wprowadzą jakieś zmiany – i nie mówię tu o maseczkach i płynie do dezynfekcji, a raczej o zmianach w sposobie nauczania.

Wolałbym mówić o edukacji nie w kategoriach nauczania, a uczenia się. I od tego powinniśmy wszyscy zacząć. Takie podejście oczywiście sprzyjałoby obecnej sytuacji i pomogło w zachowaniu reżimu sanitarnego. Bo wprowadzenie metody projektowej i uznanie, że jeden dzień w tygodniu w każdej klasie poświęcamy właśnie takiej pracy, pozwoliłby wyjść poza szkołę lub pozostać uczniom w domu, nieco inaczej spojrzeć na sam proces uczenia. Można też korzystać w szerszym zakresie z platform edukacyjnych, kursów online, zasobów YouTube’a.

I sądzę, że to najlepszy czas, by wprowadzać zmiany – zarówno te cyfrowe, jak i pod względem nastawienia. Bo narzędzia cyfrowe to jedno, ale podejście nauczycieli do uczniów to drugie. W szkole potrzeba mniej stresu, a więcej wsparcia.

Wiele mówi się o strachu nauczycieli przed powrotem, zwłaszcza tych starszych. Czy taka atmosfera będzie miała wpływ na jakość nauczania?

Przykro mi to mówić, ale nie wiem, czy może być gorzej pod względem jakości nauczania. Tak jak wspominałem, nie brakuje świetnych nauczycieli, którzy stosują najnowsze metody i są świadomi tego, jak uczy się ludzki mózg i w jaki sposób, mogą pomóc młodym ludziom w rozwoju.

Ale większość nauczycieli wciąż bazuje na wykładzie i wprowadzaniu atmosfery strachu, stosując przy tym metodę kija i marchewki. Niewielu nauczycieli jest świadomych, jak pracować na motywacji wewnętrznej uczniów i rozwijać ich potencjał.

A w dzisiejszym świecie taka niewiedza i brak umiejętności są szczególnie brzemienne w skutki. Wystarczy popatrzeć na rosnącą od kilku lat ilość depresji i samobójstw wśród młodzieży…

Na koniec – czy w dzisiejszym świecie opartym w dużej mierze o technologie, nauczanie stacjonarne ma jeszcze sens? A może nauczanie zdalne – w odpowiedni sposób przeprowadzone – to przyszłość edukacji?

Jasne, jesteśmy już gotowi, by przejść na edukację online – na pewno mamy do tego techniczne możliwości. I myślę, że to najlepsze rozwiązanie w przyszłości – w pewnym sensie uwolnienie młodych ludzi od często bezsensownego siedzenia w szkole i tracenia czasu, który mogliby twórczo wykorzystywać. Bo młodzi ludzie są się uczyć i się uczą – problem w tym, że w szkole wcale nie chodzi o uczenie się i tego tam nie robią. Dlatego tak jest, piszę w mojej najnowszej książce. Z drugiej strony, edukacja to przede wszystkim relacja. Jesteśmy istotami społecznymi, nasz mózg potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem, by się od niego uczyć.

Nie potrzebujemy już dziś nauczycieli, którzy przekazują wiedzę, bo znacznie efektywniej zrobią to narzędzia cyfrowe. Potrzebujemy natomiast nauczycieli, którzy wspomagają uczniów w nauce i są dla nich inspiracją.

Nauczyciel powinien być z jednej strony liderem, z drugiej moderatorem procesu uczenia się. Ale by spełniał te odpowiedzialne role, powinien też odpowiednio dużo zarabiać. Niestety wszyscy nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile wart jest dobry nauczyciel – człowiek, od którego w dużej mierze zależeć będzie, jaka będzie przyszłość naszego kraju i świata.

Monika Jankowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.