Rafał Szymański

Transparentność Energi Czarnych Słupsk wobec kryzysu jest różnie postrzegana w Polsce

Andrzej Twardowski Andrzej Twardowski
Rafał Szymański

200 tysięcy złotych strat, spór prawny z agentem i zawodnikiem o list czystości. Czy Energa Czarni straci wizerunkowo na kryzysie, który obecnie toczy ten klub? Jaki wpływ na sponsorów może mieć to zamieszanie?

Od tygodnia Energa Czarni nie schodzi z ust kibiców koszykówki. Działalność na szkodę spółki Marcina Sałaty, byłego generalnego menedżera, brak porozumienia w sprawie gry Jarosława Mokrosa, spór z Tarkiem Khraisem, jego menedżerem, emocjonują kibiców.

Dla obserwatorów to powód do wielu komentarzy. Maciej Zieliński, legenda Śląska Wrocław, były reprezentant Polski, poseł na Sejm RP, pisał na swoim twitterze, że bardzo dobrze, iż klub publicznie pokazuje, że zależy mu na wypraniu wszelkich brudów. Energa Czarni otrzymała także wsparcie tą samą drogą od Polpharmy Starogard Gd.

„Głos” zapytał specjalistę od marketingu sportowego o to, czy obecnie klub zyskuje, czy traci, decydując się przy otwartej kurtynie walczyć o dobre imię.

- Energa Czarni budowali do tej pory wizerunek klubu dobrze zarządzanego, ambitnego, w zakresie marketingu wręcz innowacyjnego - powiedział.

Niestety, nie zgodził się na upublicznienie imienia i nazwiska. - Ostatnie wydarzenia oraz reakcje klubu burzą ten obraz - generalny menedżer jest oskarżany o nieprawidłowości finansowe, prezes przyznaje, że nie miał kontroli nad organizacją, a na dodatek publicznie atakuje agenta i ostatnio jednego z ulubieńców publiczności. Trudno ocenić długofalowy wpływ na wizerunek, natomiast w tym momencie ECS sporo straciła, co widać np. z reakcji w mediach społecznościowych - kontynuuje specjalista.

Niedawno Grupa Energa opublikowała komunikat, w którym stwierdza, że nie jest zagrożone dalsze sponsorowanie klubu przez ten podmiot. - Gdyby Energa chciała zrezygnować ze sponsoringu, to dawno by to zrobiła i nie potrzebowałaby do tego pretekstu - dodaje ww. specjalista od marketingu. - Basket jest teraz sportem niszowym, sprawą zajmują się serwisy koszykarskie i lokalne media, raczej o ograniczonym zasięgu. Dopóki nie wkroczą media ogólnopolskie 
(a te nie wkroczą), to nie ma większych powodów do obaw, że Energa zrezygnuje - twierdzi.

EC po raz pierwszy tak transparentnie podchodzi do sprawy, informuje o każdym ruchu i swoich poczynaniach. Czy to dobra taktyka?

- Świetnym ruchem były wywiady w lokalnych mediach oraz inspirowanie w nich materiałów z wyjaśnieniami, natomiast wdanie się w pyskówkę za pomocą mediów z agentem Tarkiem Khraisem oraz oskarżenia wobec Jarosława Mokrosa sprawiają wrażenie, jakby klubowi puściły nerwy - dodaje marketingowiec.

- Wydaje się, że w tym konkretnym przypadku po zajęciu się sprawą przez prokuraturę oraz wywiadach w lokalnych mediach najlepiej byłoby powoli wyciszać całą aferę, a nie ją eskalować, jak to aktualnie ma miejsce. Lepiej byłoby po cichu dogadać się z Khraisem i Mokrosem, niż dyskutować z nimi za pośrednictwem mediów - kontynuuje.

Obok Polpharmy wsparcia ECS udzielił także PGE Turów Zgorzelec. Nie zgodził się na rozmowy w sprawie pozyskania Mokrosa, który był oferowany do tego klubu.

Rafał Szymański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.