Zbigniew Marecki

Trzeba wystrzelać zwierzęta za płotem

Kiedy bazę w Redzikowie chroniło nieszczelne ogrodzenie, zwierzęta mogły poruszać się po tym terenie swobodnie. Teraz uznano, że stwarzają niebezpie Fot. Krzysztof Piotrkowski Kiedy bazę w Redzikowie chroniło nieszczelne ogrodzenie, zwierzęta mogły poruszać się po tym terenie swobodnie. Teraz uznano, że stwarzają niebezpieczeństwo.
Zbigniew Marecki

Wojewódzcy radni zdecydowali, że do marca 2020 r. w gminie Słupsk trzeba zastrzelić 10 jeleni, 50 saren, 60 dzików i 12 lisów

Zanim wojewódzcy radni podjęli w poniedziałek uchwałę w sprawie odstrzelenia zwierząt na terenie gminy Słupsk, Urząd Marszałkowski w Gdańsku zasięgnął opinii Polskiego Związku Łowiectwa oraz stowarzyszenia Matecznik. Opinie były pozytywne.

Ponadto stowarzyszenie Matecznik uznało, że propozycje Urzędu Marszałkowskiego dotyczące odławiania zwierzyny i wywożenia będą mniej skuteczne, droższe i szkodliwe dla zwierząt. Jednak nie wszyscy radni się z tym zgodzili. Przeciw odstrzeleniu zwierząt, które znajdują się na terenie ogrodzonym w ramach amerykańskiej bazy antyrakietowej, głosował m.in. Roman Giedrojć, radny wojewódzki ze Słupska.

– Byłem przeciwny zaproponowanemu rozwiązaniu, bo za bardziej humanitarne uważam wyłapywanie zwierząt – wyjaśnia.

Wniosek dowódcy jednostki wojskowej o odstrzelenie zwierząt uzasadniono nadzwyczajnym zagrożeniem dla życia i zdrowia człowieka, powodowanym możliwością wystąpienia katastrofy z udziałem dzikich zwierząt w ruchu lotniczym (budowa lądowiska dla śmigłowców) oraz lądowym (pojazdy wojskowe oraz inne pojazdy i ciężkie maszyny wspomagające realizację procesu inwestycyjnego, który jest prowadzony w Redzikowie).

Marian Wilczewski, łowczy okręgowy w Słupsku, nie jest zdziwiony decyzją Sejmiku Pomorskiego. – To nie jest pierwszy przypadek tego typu. Już dwukrotnie podejmowano takie uchwały w odniesieniu do lotniska w Siemirowicach. Dotyczyły odstrzału zwierząt dużych i odłowu zajęcy oraz dzikich królików. To też było konsultowane, a opinia była pozytywna. Zresztą innej możliwości nie ma, bo obecnie lotnisko w Redzikowie jest otoczone trwałym i szczelnym ogrodzeniem. Zwierzyna, która gromadziła się na tym terenie, bo miała tam długo ciszę i spokój, teraz nie ma możliwości z niego wyjść, bo została płotem odcięta. Dlatego trzeba teraz coś z tym zrobić. Kiedyś nie było takiej konieczności, bo poprzednie ogrodzenie było bardzo nieszczelne. Tam nawet samochodem można było wjechać. W związku z tym kiedyś na tym terenie można było spotkać nawet wędrujące łosie – tłumaczy łowczy Wilczewski. Kto będzie dokonywał zatwierdzonego przez sejmik odstrzału?

– Myśliwi, których zaproponuje dowódca jednostki. My wydamy zgodę dla konkretnych osób – dodaje łowczy Wilczewski. Od ekologów, którzy obserwują formalne przygotowania do odstrzału zwierząt, usłyszeliśmy, że im się to nie podoba. – Uważamy, że nasze państwo niepotrzebnie godzi się na wytrzebienie zwierząt, aby Amerykanie mogli bezpiecznie użytkować lotnisko. Nie wykluczamy protestu – zapowiadają, ale na razie nie chcą się przedstawić.

Zbigniew Marecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.