Ireneusz Wojtkiewicz

W nowej erze na rowerze. Bujanie między rondami i obietnicami

Będzie lepiej i bezpieczniej, gdy ten nowy trakt zostanie lepiej spasowany ze starymi wylotówkami w kierunku Ustki i Kobylnicy Będzie lepiej i bezpieczniej, gdy ten nowy trakt zostanie lepiej spasowany ze starymi wylotówkami w kierunku Ustki i Kobylnicy
Ireneusz Wojtkiewicz

Tyle się nasłuchaliśmy i naczytaliśmy, jak to słupski ring w ciągu drogi krajowej nr 21 bardzo usprawnił organizację ruchu w mieście. Sprawdzamy.

W tym celu pobujałem się rowerem pomiędzy skrajnymi rondami zarówno ringu, jak i tradycyjnego przebiegu DK 21 przez miasto. Obie trasy wiodły ścieżkami rowerowo-pieszymi, gdzie się dało jako tako jechać oraz kawałkami dróg niezbyt bezpiecznych dla cyklistów. W sumie 25-30 km takiego objazdu miasta.

Zacznijmy od ronda im. Stanisława Kiejdo u zbiegu ul. Poznańskiej, Słonecznej i Koszalińskiej, gdzie wjedziemy na ścieżki rowerowe i pieszo-rowerowe, ciągnące się do drugieg, skrajnego, wspomnianego ronda - na ul. Portowej, zwanego rondem Usteckim. Niewiele ponad 7 km w miarę przyjemnego i dość bezpiecznego pedałowania, co przy relaksowej jeździe zajmie ok. 40 minut. Po drodze dwa niedługie, ale nieco strome podjazdy: na nowy wiadukt kolejowy w ciągu ul. Koszalińskiej oraz Rejtana, przy czym trakt rowerowy nad torami jest zapiaszczony i zaśmiecony kamiennym grysem. Od ronda Braci Staniuków do ronda Usteckiego jest zjazd pozwalający na rozwijanie dość zawrotnych jak na rower prędkości.

Bez wspomagania napędu nogami rozpędziłem się do ponad 40 km/h, co przy dość krętych częściach zjazdu wymagało przyhamowania, aby nie wpaść na energochłonne barierki. A co zyskujemy, wybierając tradycyjną drogę od ronda Usteckiego przez centrum miasta ścieżkami w ulicach Portowej, Bałtyckiej, M. Kopernika, al. H. Sienkiewicza, ul. A. Łajming, pl. Zwycięstwa, ul. W. Jagiełły, Prostej, Lutosławskiego i Pańskiej do ronda S. Kiejdy? To jest trasa krótsza od poprzedniej o ok. 2 km, płaska, czas przejazdu niespełna 30 minut przy tempie raczej spacerowym. To droga jednak mniej bezpieczna, wymaga większej koncentracji z uwagi na liczne przejazdy przez skrzyżowania.

Porównanie wychodzi na korzyść pierwszej trasy, ale nie ma powodu, aby dzwonić czy trąbić z zachwytu, wszak ring wymaga dokończenia ze stron południowej i północno-wschodniej, a póki co należałoby lepiej spasować go z drugą opisaną tu trasą. Są dwie paskudne dziury, które wystawiają rowerzystów na strzał samochodziarzy. Pierwsza ok. 300-metrowa rozciąga się pomiędzy końcem Kobylnicy a początkiem Słupska w ciągu ulic Głównej i Poznańskiej. Odnosi się wrażenie i odczucie, że wjeżdża się nie do miasta ale na zapuszczone peryferia. Co dobre, urywa się już w Kobylnicy na wspomnianym podmiejskim krańcu ulicy Głównej, którą w lipcu 1995 roku gruntownie zmodernizowano jako tzw. strefę uspokojenia ruchu, zaopatrzono ją w ścieżki rowerowe i poświęcono całkiem nabożnie.

Ponad 20 lat minęło od wdrożenia tamtego rozwiązania, które do dziś znakomicie służy użytkownikom. Przypomnę, iż inicjatorem tych zmian był ówczesny wójt gminy Kobylnica Jerzy Makarow, za którego zgodą pisałem na tych łamach jego nazwisko jako Makarow(er). Był zapalonym rowerzystą sportowym i turystycznym. Zadbał o nowe szlaki w gminie i wydłużenie ścieżek rowerowo-pieszych z Kobylnicy do Łosina. To jest parę ładnych kilometrów, a Słupsk, jak widać, nie miał i nadal nie ma szczęścia do takich gospodarzy, którzy potrafiliby zadbać o wspomniane 300 metrów i wpiąć ten kawałek do układu komunikacyjnego Kobylnicy.

Druga dziura, też na szlaku DK 21, rozciąga się na ok. 1-kilometrowym dystansie od Ronda Usteckiego ul. Portową do wiaduktu kolejowego, za którym zaczyna się (lub kończy) ul. Bałtycka ze ścieżką rowerowo-pieszą. Oznakowanie jest fatalne, od strony wiaduktu zarośnięte, a od strony miasta brak znaku końca ścieżki, wskutek czego nieznający słupskich realiów rowerzyści jadą w kierunku Ustki jakby pod prąd. Korzystają z czegoś, co przypomina pasy awaryjne, tyle że zamiast linii ciągłych są przerywane, co z kolei służy parkowaniu aut i jako chodnik dla pieszych. Ten drogowy miszmasz ciągnie się także na następnym kilometrze - od ronda Usteckiego do skrzyżowania ul. Portowej i Handlowej na granicy miasta i gminy Słupsk. Mamy więc w sumie ponad 2 km niedbalstwa oraz dobrą komunikację, wszak w tym ciągu ul. Portowej funkcjonuje niemało zakładów pracy i przybywają nowe.

Najgorsze, że jakoś nie słychać, na jakim etapie są starania o kontynuację budowy ringu i wpasowywania go w układ komunikacyjny tak, by ułatwiał przejazd w kierunku Ustki czy Łeby od strony Gdańska. Żadnego odzewu w sprawie budowy trasy rowerowej Słupsk-Ustka. Poza tym iż na około 14-kilometrowym odcinku mamy w sumie ok. 100 metrów rowerowej okrężnicy na rondzie Usteckim oraz przybywa ok. 180 metrów ścieżki rowerowo-pieszej na nowo wybudowanym moście na Słupi w Bydlinie. Bujając się między rondami, miejmy świadomość, że jesteśmy też bujani różnymi obietnicami. Niespełnianymi od dziesięcioleci!

Ireneusz Wojtkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.