Władysław Kosiniak-Kamysz: Telewizja rządowa jest ciężko chora. Trzeba wyleczyć tę gangrenę

Czytaj dalej
Fot. Anna Kaczmarz
Błażej Dąbkowski

Władysław Kosiniak-Kamysz: Telewizja rządowa jest ciężko chora. Trzeba wyleczyć tę gangrenę

Błażej Dąbkowski

- To wstyd, że pani Przyłębska zajmuje się w przeciągu kilkudziesięciu godzin bzdurnymi sporami kompetencyjnymi, które de facto nie istnieją, a nie potrafi się zająć karami za wykorzystywanie seksualne dzieci. Efekt tego wszystkiego jest taki, że zaostrzone kary nie obowiązują. Tak dziś wygląda perfidia i obłuda rządów PiS - tłumaczy w rozmowie z "Głosem" Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat na prezydenta Polski.

Ostatnie sondaże nie są dla pana kandydatury sprzyjające, po tym, jak do gry wkroczył Rafał Trzaskowski, poparcie dla Władysław Kosiniaka-Kamysz spadło do 9 procent. Z tygrysa staje się pan żbikiem lub rysiem?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Pamięta pan moment, kiedy to Małgorzata Kidawa-Błońska osiągała prawie 30 procent poparcia w sondażach?

Tak, pamiętam też sondaże Bronisława Komorowskiego z 2015 roku.

No i gdzie się one podziały? Kto dziś zajmuje miejsce w pałacu prezydenckim? Zawsze nowy kandydat zgarnia z tego tytułu pewną premię. Ale spokojnie, to ja znajdę się w drugiej turze.

Kilka dni temu nazwał pan Rafała Trzaskowskiego uczniem. Czego prezydent Warszawy powinien się nauczyć?

Wypowiedziałem te słowa w bardzo konkretnej sytuacji. To była reakcja na pytanie jednego z dziennikarzy, który chciał wiedzieć, jak oceniam wypowiedzi Rafała Trzaskowskiego dotyczące jego zapowiedzi otwartości wobec rządu i deklarowanej współpracy z obecnym gabinetem. Stwierdziłem więc, że skoro idzie moją drogą, można go nazwać uczniem. Od dawna mówię o tym, że dobre ustawy wychodzące z parlamentu będę podpisywał, a złe wyrzucał do kosza. Gdzie jest w tym wszystkim wiarygodność kandydata Koalicji Obywatelskiej? Przypomnę, że jego środowisko polityczne na moje słowa o możliwej współpracy z rządem, jeszcze trzy miesiące temu reagowało alergicznie, odsądzając mnie od czci i wiary. Słyszałem słowa o zdradzie, kolaboracji z PiS i rozbijaniu opozycji. Teraz mówią tak, jak ja, ale żeby stać się wiarygodnym, trzeba trochę poterminować, a do wyborów pozostało już niewiele czasu.

Co do wiarygodności, czy kandydat Koalicji Obywatelskiej jest ją w stanie zbudować w tak zwanej Polsce powiatowej i na wsiach?

To zależy od intencji polityków Koalicji Obywatelskiej i misji jaką wyznaczyli Rafałowi Trzaskowskiemu. Gdyby wziął udział w prawyborach w Platformie Obywatelskiej i w grudniu został kandydatem KO na prezydenta, mógłby się o to pokusić. Tymczasem stał się kandydatem ratunkowym, któremu nie chodzi o wygranie z Andrzejem Dudą, a ratowanie swojej partii, głównie w największych polskich miastach. To kandydat dla ratowania partii, nie dla zmiany w Polsce.

Odwróćmy pytanie. Jak zatem prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego zamierza powalczyć o głosy w Warszawie, Gdańsku, czy Poznaniu? PSL to nadal partia mocna przede wszystkim w małych ośrodkach, do tego z łatką partii chłopskiej.

Przede wszystkim jestem kandydatem Koalicji Polskiej, która skupia nie tylko PSL, ale także Kukiz '15, Unię Europejskich Demokratów, konserwatystów Marka Biernackiego, czyli również Jacka Tomczaka. Kiedyś mówiono mi, że nie mamy szans, by zdobywać mandaty w Krakowie, czy Warszawie, ale w ostatnich wyborach się to udało. Poparcie w dużych miastach nam regularnie wzrasta, a ostatnie wyniki sondażów dla Koalicji Polskiej pokazują, że trzyma się ono na poziomie 10-12 proc. Warto pamiętać, że my zbliżamy wieś do miasta, choćby przez zielone targi, zdrową żywność, stawianie na odnawialne źródła energii. Nigdy nie szukam tego, co różni wieś i miasto, ale patrzę na to, co je łączy. Koalicja Polska jest też jedynym głosem przedsiębiorców w polskim parlamencie. Stawiam na sprawne państw – rozwiązania takie jak dobrowolny ZUS, zniesienie barier administracyjnych znajdują się od dawna w moim programie.

Czy Polaków łączą także media publiczne? Pana kontrkandydat z KO zapowiedział likwidację TVP Info i Wiadomości.

Temat mediów publicznych oczywiście jest ważny, ale jako prezydent w pierwszej kolejności zajmę się uzdrowieniem służby zdrowia. Tutaj bardzo ważny jest ponadpartyjny pakt na rzecz zdrowia, który zaproponowałem. Pandemia koronawirusa jeszcze bardziej pokazała, jak jest ona niedofinansowania i jak wielkiego wsparcia organizacyjnego potrzebuje. Nie mamy przemysłu farmaceutycznego, nawet w przypadku produkcji maseczek ochronnym okazaliśmy się być zupełnie zależni od Chin, nie wspominając o lekach, czy substancjach czynnych, potrzebnych do ich wyprodukowania. Tym różnię się od Rafała Trzaskowskiego dla mnie najważniejsza jest ochrona zdrowia. Choć podzielam pogląd, że telewizja rządowa jest ciężko chora. Sposoby leczenia mamy jednak inne.

Pana sposoby są mniej radykalne?

Nie chcę unicestwienia, a uzdrowienia z tej gangreny toczącej media publiczne. Telewizja naziemna jest często jedynym źródłem informacji dla wielu Polaków, stąd ta propaganda stała się tak skuteczna. Sam jestem zwolennikiem wprowadzenia paktu obywatelskiego, który podpisałem już w 2016 r. Wtedy kilkadziesiąt organizacji pozarządowych przygotowało projekt zmian w TVP, a jednym z sygnatariuszy była także Platforma Obywatelska. Mam nadzieję, że politycy KO będą go realizować wspólnie ze mną, kiedy zostanę prezydentem. Oddamy telewizję w ręce twórców i organizacji pozarządowych, co sprawi, że stanie się ona faktycznie publiczna.

Kilka dni temu napisał pan na Twitterze, że jeśli nie zaczniemy prowadzić dialogu, to zginiemy w okopach monologu. Jak chce pan prowadzić dialog z politykami PiS, którzy naginają i łamią prawo?

Kiedy zostanę prezydentem, pozycja, z której będę mógł rozmawiać z innymi ugrupowaniami daje sprawczość. Dziś Andrzej Duda boi się Jarosława Kaczyńskiego, więc nie korzysta z instrumentów jakie posiada prezydent Polski, zarówno tych defensywnych, jak blokowanie złych ustaw, jak i ofensywnych czyli zgłaszania swoich projektów ustaw. Boi się, że jego obóz polityczny wyrzuci je do kosza, tak jak stało się z propozycję referendum, które zapowiadał i promował Andrzej Duda, a PiS powiedziało nie. Zamierzam rozmawiać z premierem Morawieckim, bo do tego zobowiązuje mnie Konstytucja i doprowadzić do porozumienia w wielu kwestiach. Moje doświadczenia wyniesione choćby z Komisji Trójstronnej, czy budowania współpracy z różnymi ugrupowaniami pokazuje, że jestem w stanie to zrobić. Współpraca tak, ale też kontrola i blokowanie złych rozwiązań.

Czy po ostatnich doniesieniach o 140 milionach złotych dotacji dla spółki brata Łukasza Szumowskiego i aferze maseczkowej, minister powinien podać się do dymisji?

Powinny być ujawnione wszystkie umowy, a każda z nich – prześwietlona. To sprawa dla Najwyższej Izby Kontroli. Jeśli pojawią się po kontroli jakiekolwiek wątpliwości, minister powinien odejść.

Jak pan, jako lekarz z wykształcenia, ocenia jego dotychczasowe działania ministra Szumowskiego w czasie epidemii?

To rzadkość w polityce, ale na początku chwaliłem ministra zdrowia, widząc jego zaangażowanie oraz spokój. U lekarza zachowanie zimnej krwi jest bardzo istotne, i on to robił w najtrudniejszych momentach po wybuchu epidemii, kiedy autentyczny strach zagościł w polskich domach. Wszyscy byli wręcz zauroczeni Łukaszem Szumowskim. Ta sytuacja przypominała zresztą dzisiejszą euforię sondażową Rafała Trzaskowskiego, ale w obu przypadkach była lub jest ona przedwczesna. Najpierw minister rzucał się od ściany do ściany w sprawie maseczek, zamiast wprost powiedzieć, że ich po prostu brakuje. Potem mówił, że będziemy je nosić przez dwa lata, bo starano się przełożyć wybory, a chwilę później, jak okazało się, że wybory odbędą się w czerwcu, że być może ściągniemy je za dwa tygodnie. To pokazuje, że zamiast kierować się swoim doświadczeniem i wiedzą lekarską, posłuchał "przekazu dnia" ze swojej partii. Obraz zmęczonego lekarza może więc szybko runąć w gruzach.

Postawiłby pan Andrzeja Dudę przed Trybunałem Stanu?

Są powody ku temu, co pokazał zresztą profesor Strzembosz. Musimy jednak spojrzeć na skuteczność Trybunału Stanu w II i III Rzeczpospolitej, a jej niestety nie ma. Więc zamiast dziś się nad tym zastanawiać, lepiej pójść na wybory i pokazać Andrzejowi Dudzie czerwoną kartkę. To będzie pierwszy trybunał, który go osądzi – obywatele świadomi swoich praw i obowiązków. Drugim etapem oceny tej prezydentury i rozliczenia rządów PiS powinno być powołanie komisji o symbolicznej nazwie "prawo i sprawiedliwość".

Skoro mówi pan o rozliczeniach, widział pan ostatni film braci Sekielskich?

Do tej pory zdążyłem zobaczyć fragmenty, czytałem też opisy i recenzje. Po raz kolejny, jako członek Kościoła Katolickiego i polityk, odczuwam wielki smutek. Zgadzam się z Filipem Libickim, który napisał, że obecnie mamy do czynienia nie tyle z kryzysem Kościoła, co kościelnych hierarchów. Cieszę się jednak, że nadal mamy w polskim Kościele takie osoby, jak prymas Polak, z którym miałem przyjemność kilka razy rozmawiać, które widać, że dążą do zmiany i odnowy.

Nie przeraża pana bierność prokuratury w sprawach dotyczących molestowania dzieci przez księży?

Tak, ale mamy też do czynienia z biernością Trybunału Konstytucyjnego. Sam głosowałem za ustawą, która zaostrza kary dla pedofilów, Prezydent Andrzej Duda skierował tą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, a ten od czerwca ubiegłego roku nie zdążył wydać opinii, choć Trybunał nie przepracowuje się ostatnio. To wstyd, że pani Przyłębska zajmuje się w przeciągu kilkudziesięciu godzin bzdurnymi sporami kompetencyjnymi, które de facto nie istnieją, a nie potrafi się zająć karami za wykorzystywanie seksualne dzieci. Efekt tego wszystkiego jest taki, że zaostrzone kary nie obowiązują. Tak dziś wygląda perfidia i obłuda rządów PiS.

Czy Paulina Kosiniak-Kamysz zostanie pierwszą damą, czy pierwszą obywatelką, jak wygra pan wybory?

Będzie sobą i będzie bardzo aktywna, niezależnie od tego, jak będziemy ją nazywać. Wiem jak pracuje, jak zachowuje się w domu, jakie przyświecają jej intencje. Zależy jej na pomocy drugiemu człowiekowi, wspieraniu słabszych. Na co dzień czuję ile ciepła jest mi w stanie dać i wiem, że dzieli się nim z każdym, kogo spotyka. Jej uśmiech jest dla mnie nie tylko radością, ale także wielkim wsparciem, już teraz słyszę, że wiele osób podziela mój pogląd.

Żona zamierza jeszcze zaskoczyć Polaków w kampanii?

Myślę, że tak. Podczas konwencji już raz się to jej udało. Co to będzie? Nie wiem. Paulina nie słucha wytycznych, bo sama je ustala.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Błażej Dąbkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.gp24.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.